Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 202 759 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

http://m.ocdn.eu/_m/a3992a170cf5052a6c49537b0a8cdc07,0,1.gif

Kategorie

Strzelno według Hitchcocka

poniedziałek, 22 sierpnia 2016 18:32

 

ptakixp1.jpg

Inwazja ptaków,

czyli

Strzelno według Hitchcocka

 

Od dłuższego czasu mieszkańcy Strzelna, a szczególnie Osiedla Piastowskiego biją na alarm:

- Inwazja ptaków nas dopadła! Po gołębiach przyszedł czas na wrony, gapy i jak je tam zwą, czarne ptaszyska!

 

ptakixp2.jpg

 

Faktycznie są ich setki, jeśli nie tysiące. Na cmentarzu, w parku przy urzędzie i przedszkolu pozakładały sobie gniazda, srają na wszystko co popadnie. Nagrobki obsrane, alejki cmentarne i w parkach spaskudzone, a ostatnio walą na Osiedlu Piastowskim, gdzie popadnie. Z rana i pod wieczór wylatując i wracając z żerowiska - nieczynnego wysypiska śmieci na Bławatkach - siadają na dachach blokowiska i wszystkim co wystaje z nich: kominach wentylacyjnych, antenach, masztach i okapnikach. Podobnie po drugiej stronie osiedla, gdzie upodobały sobie drzewa przy Zespole Szkół.

 

ptakixp3.jpg

 

ptakixp4.jpg

 

Widok niesamowity i przypomina jak żywo sceny z kultowego filmu Alfreda Hitchcocka "Ptaki". Setki, tysiące ptaków atakujących ludzi - to wizja reżysera Hitchcocka, a u nas na osiedlu? Może nie tak drastyczne sceny, niemniej odstraszające i obrzydliwe. Ptaszyska te po wielokroć prowokowane są przez mieszkańców, do odwiedzania naszego osiedla. Są tacy, którzy wysypują ptasią karmę na parapety, rozrzucają chleb wokół bloków i pozostawiają w torbach foliowych zawieszonych na śmietnikach. Toć to raj dla stadnie żyjących gawronów, czyli tych wstrętnych i pospolitych wron.

 

ptakixp5.jpg

 

ptakixp6.jpg

 

Mieszkańcy, którzy mają swoje M-x na ostatnich piętrach niedługo doświadczą w swoich kuchniach roje ptasich pcheł wynurzających się z otworów wentylacyjnych i używających sobie po kuchniach, po jadle itd., itp. Taką sytuację związaną z gołębiami okupującymi dach bloku, w którym moja rodzina mieszka doświadczyliśmy przed dwoma laty. Ekipa dezynfekcyjna, by wytruć ptasie pchły była u nas kilka razy, dlatego nie życzę nikomu podobnych inwazji...

 

ptakixp7.jpg

 

ptakixp8.jpg

 

Taka plaga ptaków to zagrożenie sanitarne dla osiedla. Przecież nasze blokowisko nie było projektowane jako ptasia woliera, czy ogród zoologiczny, dlatego coś z tym trzeba zrobić. Niedługo jesień i po świńskiej grypie może dopaść nas jakaś ptasia mutacja. Tak dłużej nie da się żyć, trzeba ograniczyć populacje ptaków osiedlowych do minimum, pozwoli to nam zgodnie żyć - ludziom i ptakom.

 

Marian Przybylski

      



komentarze (5) | dodaj komentarz

Zmarł Lech Skoliniec

piątek, 19 sierpnia 2016 8:02

 

Lechskoliniec.jpg

Zmarł Lech Skoliniec

 

Wczoraj dotarła do mnie smutna wiadomość, w nocy z 17 na 18 sierpnia w wieku 82 lat zmarł znany strzeleński lekarz, Lech Józef Skoliniec. Zapewne nie ma takiej osoby w Strzelnie, która nie znałaby starszego pana doktora, który jeszcze kilka miesięcy temu przyjmował chorych w strzeleńskiej przychodni. Niemalże do końca swoich dni udzielał porad i wypisywał recepty. Często można było go spotkać, przemierzającego ulice miasta, a jako aktywnego członka Polskiego Towarzystwa Turystyczno-Krajoznawczego na licznych spotkaniach, wykładach i podczas turystycznych peregrynacji.

 

Lech Józef Skoliniec urodził się 25 stycznia 1934 r. w Toruniu, jako syn Józefa i Jadwigi z domu Owczarzak. Po zdaniu matury podjął studia w Akademii Medycznej w Poznaniu i po ich ukończeniu osiadł w Świebodzinie na Ziemi Lubuskiej. Tam podjął pracę w miejscowym szpitalu i pogotowiu ratunkowym. W 1961 r. zawarł związek małżeński, z którego z małżonką Krystyną miał dwoje dzieci, córkę i syna.

 

W Strzelnie zamieszkał wiosną 1977 r. przy ulicy Michelsona 21, w bloku spółdzielczym, po wygraniu konkursu na ordynatora oddziału dziecięcego Szpitala Rejonowego w Strzelnie. Z miastem związał blisko połowę swojego życia, za to większość życia zawodowego z tutejszym szpitalem i przychodnią. Jako lekarz medycyny był specjalistą pediatrą, czyli parał się leczeniem dzieci. Później w ramach POZ-etów przyszło mu udzielać porad, także pacjentom starszym. Ordynatorem oddziału był do 2001 r., czyli blisko ćwierć wieku. Swoją działalnością medyczną objął gminy Strzelno, Mogilno, Trzemeszno, Janikowo, Orchowo, Dąbrowę i Jeziora Wielkie. Docierali do niego mali pacjenci z poza rejonu, z Kruszwicy, Skulska i Wilczyna. Po przejściu na emeryturę nie zerwał z zawodem, nadal był w nim aktywnym, przyjmując momentami, jako jedyny lekarz dostępny strzelnianom w miejscowej zozowskiej przychodni.

 

Doktora Skolinca poznałem w latach osiemdziesiątych. Był wówczas bardzo aktywnym zawodowo, dzieląc pracę na oddziale dziecięcym miejscowego szpitala z pracą w przychodni i pogotowiu ratunkowym. W ostatnich latach często się z nim spotykałem, dużo rozmawialiśmy o dziejach naszego miasta i regionu, o działalności TMMS-u, o pasjach bycia regionalistami i miłośnikami romańskiego Strzelna. Był niezwykle aktywnym odbiorcą strzeleńskiej kultury, uczestnicząc w przeróżnych przedsięwzięciach życia kulturalnego organizacji pozarządowych i parafii. Żywo interesował się moim pisarstwem, zadając często pytanie, nad czym to ja aktualnie pracuję? Zapewne te nasze rozmowy sprawiły, że w minionym roku wstąpił w szeregi Towarzystwa Miłośników Miasta Strzelna.

 

Służyłeś temu miastu i jego mieszkańcom, żyj w pokoju.

Śp. Lech Józef Skoliniec spoczął 20 sierpnia 2016 r. na starej strzeleńskiej nekropoli przy ul Kolejowej. Pożegnały go rzesze strzelnian, byłych pacjentów z bliskiej i dalekiej okolicy.

 

Marian Przybylski     

 



komentarze (2) | dodaj komentarz

Amazonki z Klasztornego

środa, 17 sierpnia 2016 8:49

 

końxp3.jpg

Amazonki z Klasztornego

 

Jedną z piękniejszych form spędzania wolnego czasu jest obcowanie z koniem. By sprostać temu pragnieniu wystarczy wyjechać lub wyjść kilkaset metrów za miasto, do Strzelna Klasztornego, by tam je spotkać. Przy Ośrodku Szkolno-Wychowawczym należy skręcić w lewo i udając się w kierunku Sławska Dolnego trafiamy pod zabudowania "Sołtysa". Już na pierwszy rzut oka daje się zauważyć duży solidny wybieg dla koni. Tak, to jest to miejsce, które chciałbym strzelnianom i mieszkańcom okolicznych miejscowości polecić, szczególnie dzieciom i młodzieży oraz ich rodzicom, do odwiedzenia i skorzystania z oferty jeździeckiej.

 

końxp1.jpg

 

końxp2.jpg

  końxp4.jpg

 

końxp5.jpg

 

Jak zapewne wiecie, koń i człowiek to odwieczni przyjaciele. Nie było to tylko zwierzę pociągowe, wykorzystywane w transporcie i pracach polowych, ale również paradne do przejażdżek i spacerów. W tej ostatniej czynności koniowi towarzyszyła piękna uprząż i cała gama powozów. Kto będzie w Łańcucie czy Rogalinie niech również skieruje swoje kroki, przy okazji zwiedzania pysznych wnętrz pałacowych, do powozowni. Tam można dostać oczopląsu od przeróżnych i kolorowych powozów i powózek, karet i bryczek, a także od uprzęży i siodeł, czyli akcesoriów do jazdy konnej.

 

końxp6.jpg

 

końxp7.jpg

 

końxp8.jpg

 

końxp9.jpg

 

W Strzelnie Klasztornym młode siostry, Małgorzata i Zuzanna Rydlewskie prowadzą szkółkę jeździecką. Małgorzata posiada ku temu pełne kwalifikacje instruktora jazdy konnej i hipoterapeutyczne. Zuzanna jest w trakcie ich zdobywania i asystuje siostrze w licznych pracach około jeździeckich. Ale co najważniejsze, w szkółce mieszkają piękne okazy naszego pożądania, czyli dwa koniki, nie jakieś wielkie konie, ale Monika o umaszczeniu izabelowatym, która w kłębie ma 1,45m i myszowaty o 5cm niższy Czesiu. Oczywiście ich imiona są oboczne, gdyż w swoich paszportach konie mają zapisane Cedra i Gwat - pierwsza litera imienia po pierwszej literze imienia ojca. Są to kuce, a więc konie, które w kłębie nie przekraczają 1,48m.

 

końxp18.jpg

 

końxp17.jpg

 

końxp10.jpg

 

końxp16.jpg

 

końxp15.jpg

 

Z usług świadczonych przez szkółkę korzystają dwie moje wnuczki, Nastazja i Zosia. Miała do nich dołączyć w poniedziałek Wiktoria z Poznania, ale przeziębienie wyeliminowało ją z hipicznych lekcji. Samopoczucie dziewczyn było znakomite. Nastusia odebrała lekcje z zakresu pielęgnacji koni. Uczyła się czyścić konia oraz dbać o jego kopyta. W dobrych stajniach czynności te zawsze poprzedzają jazdę konną i tak też stało się w jej wypadku, kiedy po tych zabiegach dosiadła Czesia i przez pół godziny zażywała jazdy konnej.

 

końxp14.jpg

 

końxp13.jpg

 

końxp12.jpg

 

końxp11.jpg

 

Osobiście bardzo polecam tę formę spędzania wolnego czasu, czyli obcowania z końmi. Jazda konna, to jeden z najprzyjemniejszych sportów, pozwala się prawidłowo rozwijać młodemu człowiekowi, wyrabia nawyk obowiązkowości, a przy tym ogromna doza właściwego postępowania względem zwierząt i całego otoczenia. Jak zbawienną dla prawidłowego rozwoju dzieci jest hipoterapia, tego nie muszę opisywać, wystarczy udać się do sióstr, Małgorzaty i Zuzanny i tam wszystkiego się dowiedzieć.

 

Marian Przybylski

  



komentarze (0) | dodaj komentarz

96-rocznica Cudu nad Wisłą

poniedziałek, 15 sierpnia 2016 9:08

 

cudxp1.jpg

96-rocznica Cudu nad Wisłą

 

Stoczona na przedpolach Warszawy, trwająca kilkanaście dni wielka bitwa manewrowa, znana jako Bitwa Warszawska, już w trakcie rozgrywki obrosła mitami. Talenty polskiej kadry dowódczej i fakt zwycięstwa, połączony został z interwencją niebios. Tak zrodził się mit „Cudu nad Wisłą”.


Gdy z frontu walki, trwającej od miesięcy wojny polsko-bolszewickiej zaczęły dochodzić do stolicy niepokojące wieści, ludność pocieszenia zaczęła szukać w kościołach, gdzie zanoszono modły o ocalenie dopiero co odzyskanej, jeszcze nie okrzepłej, państwowości. Była to wojna o wszystko, „wojna światów” - chrześcijańskiego Polaków i dążących do międzynarodowej rewolucji bolszewików, którzy Boga wyeliminowali z życia codziennego.


Kościół Polski zawsze uchodził za ostoję wolności, czego przykładem był cały okres zaborów. Po odzyskaniu niepodległości, w czasie trwającej na wschodzie wojny, ogromne wsparcie otrzymał od nuncjusza apostolskiego Achille Ratti, późniejszego papieża Piusa XI. Podczas gdy dyplomaci wielu państw pośpiesznie opuszczali zagrożoną Warszawę, nuncjusz ani myślał o ucieczce. Ten czyn umocnił Polaków w wierze w Opatrzność. Mnogość okoliczności, a do tego działalność publicystyczna sprawiły, że cud, który dokonał się pod Warszawą w chwilach największego zagrożenia, zakorzenił się głęboko w świadomości społeczeństwa polskiego.

 

Narodowa Demokracja, czyli ideowi przeciwnicy jednego z ojców zwycięstwa Józefa Piłsudskiego wzmocnili moc cudu, jako najważniejszego czynnika w pokonaniu bolszewików pod Warszawą. Tym samym odepchnęli zwycięskie działania Naczelnego Wodza, który przecież nie mógł zdobyć wszystkich laurów, na dalszy plan. 

W ówczesnej gazecie „Rzeczypospolitej” 14 sierpnia 1920 r. ukazał się artykuł pod jakże wielce wymownym tytułem „O cud Wisły”. Tego samego dnia poległ pod Ossowem śmiercią bohatera ks. Ignacy Skorupka. 15 sierpnia przypadało święto Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Przełom w bojach nastąpił dnia następnego 16 sierpnia kontruderzeniem znad Wieprza. Już po odpędzeniu bolszewików spod Warszawy, określenie cudu podchwycił Kościół i datę cudu ustalono na 15 sierpnia. 

Polska wiktoria odtąd umacniała wiarę narodu. Już w oswobodzonej od czerwonej zarazy Polsce gen. Józef Haller napisał, że nie tylko zjednoczenie narodu oraz postawa Armii Ochotniczej, wpłynęły na losy bitwy, to szczególna zasługa żarliwej modlitwy, która jak iskra nadziei w dniu 15 sierpnia przeniosła się w żar płomienny wiary w pełne zwycięstwo. Naród w owym sierpniu r. 1920, z żarliwością padał na kolana w kościołach i szedł w procesjach po ulicach Warszawy. To wówczas przed 96-latami Polacy sami sobie zgotowali cud - Cud Wisły, który do historii przeszedł pod nazwą Cudu nad Wisłą.

 

W okresie międzywojennym z ogromną czcią obchodzono kolejne rocznice Bitwy Warszawskiej, czego przykładem jest samo Strzelno. Oto dwa wycinki prasowe nawiązujące do tamtych wydarzeń.

Marian Przybylski

 

"Gazeta Bydgoska" - 1929 r.

cudxp2.jpg

cudxp21.jpg

 

"Pałuczanin" - 1935 r.

cudxp3.jpg

 

 



komentarze (0) | dodaj komentarz

O idiotach słów kilka

sobota, 13 sierpnia 2016 13:41

 

xpxidiota.jpg

O idiotach słów kilka

 

Proszę potraktować mój dzisiejszy wpis jako krótką lekcję unikania idiotów i czynienia w przyszłości tak, by ową tematyczną cechę charakteru występującą u osób lubiących stawać przy mównicy wyeliminować z życia publicznego, codziennego i prywatnego. Mało tego, szczególnie by ograniczyć ją do minimum w mediach i wśród ciężarowców.

 

Idiotów wiatr nie sieje, idiota tkwi ukryty w każdym z nas. U większości nie uzewnętrznia się i w wyniku ciągłych treningów niczym ślepa kiszka, jako zbędna cecha, zanika. Zaś u wielu ta cecha tak promieniuje, iż idiota rozpoznawalny jest po samym wyglądzie zewnętrznym. Daleko nie szukając, politycy. Wielu z nich nie musi się odzywać, wręcz nie musi nic robić, by po fizjonomii, ruchach, czy ubiorze po prostu wrzasnąć - idiota! Jest również grupa ludzi, którzy swój idiotyzm realizują poprzez zachowanie oraz wypowiadanie się w byle temacie. Innym razem trafiamy na takich, których ta cecha charakteru dotyka wówczas, gdy chcą błysnąć przed innym, nie mając pojęcia o tym co plotą. Oczywiście, ci znakują się tekturką na piersiach, przewieszoną na sznurku od snopowiązałki z napisem "jestem najmądrzejszy". Jest to spora i ważna grupa społeczna, gdyż stanowią ją osoby wybierane przez społeczeństwo i obdarzone mandatem zaufania.

 

- Co? Idiotów my sami wybraliśmy? Ano tak, wybraliśmy, mało tego wybierać będziemy i to dopóty, dopóki nie zrozumiemy, co to znaczy mądrze i z łbem na karku! Idiotyczne (od idioty) wybory podejmujemy wówczas, gdy, jako elektorat, wsłuchujemy się w plecienie andronów, które są niesłychanie populistyczne, natomiast nie mają z realiami nic wspólnego. Ba! Wsłuchujemy się w te pleciugi, a to dlatego, że my chcielibyśmy, żeby po naszemu było, czyli populistycznie, a nie po gospodarsku, mądrze, i co najważniejsze - realnie.

 

Mniemam, że nikogo z kręgu czytelników bloga nie dotknąłem.

 

Marian Przybylski 

 



komentarze (1) | dodaj komentarz

wtorek, 30 sierpnia 2016

Licznik odwiedzin:  1 344 600  

Kalendarz

« sierpień »
pn wt śr cz pt sb nd
01020304050607
08091011121314
15161718192021
22232425262728
293031    

O moim bloogu

W przyszłym 2017 roku będę miał 65 lat, 45 lat pracy zawodowej oraz 40 lat pracy twórczej. Zapewne przejdę również na emeryturę. Mniemam, że nadal będę wiódł życie pisarskie, ż...

więcej...

W przyszłym 2017 roku będę miał 65 lat, 45 lat pracy zawodowej oraz 40 lat pracy twórczej. Zapewne przejdę również na emeryturę. Mniemam, że nadal będę wiódł życie pisarskie, życie regionalisty, który para się dziejami oraz teraźniejszości Strzelna, a także pogranicza kujawsko-wielkopolskiego. Będę pisał o wszystkim, co dotyka mojej małej ojczyzny i mieszkających tutaj ludzi...

schowaj...

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 1344600
Wpisy
  • liczba: 791
  • komentarze: 1531
Galerie
  • liczba zdjęć: 0
  • komentarze: 0
Punkty konkursowe: 0
Bloog istnieje od: 2122 dni

Lubię to

Witam serdecznie na blogu Strzelno moje miasto 3. Nazywam się Marian Przybylski 14 sierpnia 2012 r. strzeli mi 60 lat. Z wykształcenia jestem rolnikiem, z drugiej profesji urzędnikiem samorządowym, z zamiłowania regionalistą, genealogiem i miłośnikiem swego miasta. Tutaj znajdziecie Państwo kontynuację mych dwóch pierwszych blogów o tym samym tytule, różniących się tylko cyframi. Czytając, poznacie dzieje Strzelna i pogranicza kujawsko-wielkopolskiego, dzień dzisiejszy, a także nieco polityki, od której choćby się chciało, to nie idzie uwolnić się. Jestem prezesem Towarzystwa Miłośników Miasta Strzelna, członkiem Wielkopolskiego Towarzystwa Genealogicznego "Gniazdo" oraz członkiem Towarzystwa Przyjaciół Muzeum Ziemi Mogileńskiej. Kocham moje miasto, dlatego też ze wszech miar pragnę jego dobra. Napisałem kilka książek o regionie o tematyce historycznej. Nadal piszę, również artykuły do prasy regionalnej, roczników genealogicznych i na strony internetowe. Często podpisuję się pseudonimem Słowianin. Jeszcze raz zapraszam do lektury bloga i wszystkich moich publikacji.

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl