Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 205 565 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

http://m.ocdn.eu/_m/a3992a170cf5052a6c49537b0a8cdc07,0,1.gif

Kategorie

Sobota z genealogami

sobota, 24 września 2016 20:50

 

 

Sobota z genealogami

 

genx5.jpg

 

Był to mój pierwszy od 10 miesięcy wyjazd w ramach Wielkopolskiego Towarzystwa genealogicznego "Gniazdo" na coroczne spotkanie z okazji Dnia Genealoga do Poznania, do Archiwum Archidiecezjalnego, na Ostrów Tumski. Wczoraj zakończyłem ośmiomiesięczną kurację i rehabilitację, wczoraj też lekarz orzecznik uznał mnie za zdolnego do pracy, zatem mogłem oficjalnie uczestniczyć w takim spotkaniu. Stali czytelnicy oraz osoby parające się genealogią znają wagę tego corocznego spotkania. Odbywają się one od 2008 r. i są efektem nawiązania współpracy pomiędzy WTG "Gniazdo", a Archiwum Archidiecezjalnym w Poznaniu. Ich celem jest poszerzanie wiedzy genealogicznej i w efekcie usprawnienie dostępności do przepastnych archiwaliów kościelnych, państwowych i prywatnych. W zamierzeniach organizatorów pierwszych spotkań miały to być coroczne spotkania popularyzujące genealogię, a przy okazji poszerzenie przez członków i sympatyków WTG "Gniazdo" wiedzy o sposobach i możliwościach korzystania z zasobów archiwalnych.

 

genx4.jpg

 

genx6.jpg

 

genx7.jpg

 

genx8.jpg

 

genx3.jpg

 

I stało się, że dzisiaj spotkaliśmy się po raz dziewiąty na tego cyklu imprezie. Były ciekawe wykłady, jak również momenty z dozą humoru, czyli prezentacja anegdot genealogicznych, na którą i ja się załapałem. Tematem owych humoresek było odwieczne pytanie: Co by było gdyby?

Ks. dr Jan Maria Musielak opowiedział o najważniejszym dla niego powstaniu narodowym - według niego styczniowym - po którym jego przodek zapoznał i poślubił prapra... babcię, dzięki czemu mógł w następnych pokoleniach on przyjść na świat.

W tej samej konwencji i ja podałem anegdotę opowiadającą o moim dziadku, który, gdyby nie poszedł na sznapsa, nie poznałby swojego przyszłego szwagra, dzięki któremu poznał swoją przyszłą małżonkę, a moją babcię.

Reasumując, w wypadku księdza Jana, gdyby nie powstanie, zsyłka, Sybir i miłość nie byłoby jego. W moim przypadku, gdyby nie ów przysłowiowy sznaps dziadka, przyjaźń i miłość, nie byłoby mnie!

 

genx14.jpg

 

genx13.jpg

 

Ale głównym celem naszego spotkania były cztery arcyciekawe wykłady wygłoszone przez znawców prezentowanych tematów:
- O imionach słów kilka, to niezwykle ciekawa opowieść o dziejach naszych imion, która niewątpliwie wielu słuchaczom utkwi na długo w pamięci. Wygłosiła ją nasza koleżanka Barbara Cywińska.

genx9.jpg


- Słowo ku pamięci. Kolekcja sztambuchów Biblioteki Uniwersyteckiej w Poznaniu i jej możliwości badawcze. Słuchaliśmy przesympatycznej pani Alicji z rozdziawionymi gębami. Była to opowieść, którą tak właściwie wykładowczyni niezwykle melodyjnie wyśpiewała, a do tego poparła slajdami z wpisami: Jacka Malczewskiego, Henryka Sienkiewicza, Ignacego Jana Paderewskiego... Temat zaprezentowała dr Alicja Szulc z Biblioteki Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu.

genx10.jpg 

 

W przerwie kawowej można było zaopatrzyć się w całą gamę najnowszych wydawnictw WTG, w tym w najnowszy, cieplutki, pachnący drukiem jubileuszowy dziesiąty Rocznik Wielkopolskiego Towarzystwa Genealogicznego "Gniazdo" 2016. W nim również artykuł mego autorstwa Cmentarze ewangelickie w gminie Strzelno.

 

genx17.jpg

 

genx18.jpg

 

 

 

genx19.jpg

 

genx20.jpg

 

genx21.jpg

 

Były również kawowe pogaduchy, nieodłączny element naszych spotkań, po których ponownie zasiedliśmy na sali wykładowej. Zaprezentowane zostały kolejne wykłady: 
Henryk Sienkiewicz znany-nieznany w 100. rocznicę śmierci (1916-2016). Ciekawe kompendium wiedzy, jak postrzeganym był nasz znakomity pisarz w Europie i Świecie w oczach swoich współczesnych. Wykład wygłosił historyk Mateusz Hurysz z UAM Poznań.

genx11.jpg


Funkcjonowanie Sippenamtu czyli Urzędu do Spraw Genealogicznych na terenie Kraju Warty. To kolejna baza źródłowa w poszukiwaniach genealogicznych dla Wielkopolan. Temat bardzo ciekawy i rozwojowy w pogłębianiu wiedzy o okupacyjnej Wielkopolsce i urzędach zajmujących się potwierdzaniem pochodzenia. Swą wiedzę zaprezentował nam młody licencjat Wojciech Lis.

genx12.jpg

 

Uzupełnieniem tego wykładu było wystąpienie Jurka Osypiuka z Nekli, który dopełnił opowieść o kolejnym źródle w poszukiwaniach genealogicznych, jakim są niemieckie "Ahnenpatze", czyli indywidualne książeczki z wpisami metrykalnymi członków jednej rodziny.

genx15.jpg

 

genx16.jpg

 

Po zakończeniu wykładu, gorącym bigosie "genealogicznym" z wkładką, kontynuowaliśmy nasze pogaduchy w uroczej kawiarence, na wolnym powietrzu, naprzeciwko Śluzy Katedralnej, czyli popularnej Bramy Poznania - ICHOT-u. Czego zaś ja nie napisałem, to wyłapał to swym bystrym okiem Heliodor i co niniejszym załączam.

 

genx22.jpg

 

genx23.jpg

 

 

 

genx24.jpg

 

genx25.jpg

 

genx26.jpg

 

genx27.jpg

 

genx28.jpg

 

genx29.jpg

 

genx30.jpg

 

Marian Przybylski

Foto. Heliodor Ruciński

 



komentarze (0) | dodaj komentarz

Spacerkiem po Strzelnie - cz. 81 Ulica Kolejowa - cz. 3

wtorek, 20 września 2016 17:20

 

Spacerkiem po Strzelnie - cz. 81

Ulica Kolejowa - cz. 3

 

Ostatnimi dniami zaobserwowałem niezwykłe zjawisko. Otóż, blog Strzelno moje miasto posiada funkcję do oceniania, czyli dawania punktów od 1 do 5. Jeszcze do niedawna ta ocena kształtowała się na poziomie 3, co nieco mnie dziwiło, gdyż blog znajduje się od dłuższego czasu w czołówce blogów o tematyce Regionalnej, zajmując pod względem popularności III miejsce. Jeszcze na początku br. blog oceniało dziennie zaledwie 4 czytelników, co przy 1000 wejść daje zaledwie 0,25% czytelników. Przed kilku laty ocena blogu wahała się na poziomie 4,5 ale od dwóch lat spadła do 3, w ubiegłym roku podwindowała się do 3,5 i na początku roku ustabilizowała się na poziomie 3,63. Od tego czas ta ocena skacze, to ku dołowi, to ku górze. Wyciągam z tego wniosek, że jest jakaś osoba, lub osoby, co permanentnie dają jedynkę, ale i są osoby, które wyżej oceniają. Na końcu tego całego oceniania stoi sobie autor i myśli...?

Przedwczoraj było 3036, wczoraj 2538 wejść, oho, rozpoczął się rok szkolny.

 

xwiez2.jpg

 

Analizując dzieje ulicy Kolejowej i jej współczesną zabudowę łatwo zauważamy, iż zarówno w przeszłości, jak i współcześnie jej funkcje były i są funkcjami przemysłowo-usługowo-handlowymi. Jej mieszkalna zabudowa spadła na dalszy plan i dzisiaj skumulowana zostały w zaledwie kilku budynkach wielo i jednorodzinnych. Takich domów mamy zaledwie 10, w tym 5 jednorodzinnych, w których mieszkają 84 osoby. Pozostałe budynki spełniają funkcje handlowe, usługowe, socjalne, produkcyjne - magazynowo-składowe.

 

Pisząc przed laty artykuły o różnych dziejach związanych z tą ulicą, czy konkretnymi budynkami luźno podałem wiele faktów, które w tym i kolejnych artykułach powtórzę, rozbudowując je o nowe wiadomości. Z najstarszych dziejów wiemy, że funkcjonował tutaj folwark, o którym pisałem w poprzedniej części. Zajmował on miejsce pomiędzy współczesnymi ulicami Alberta Abrahama Michelsona (dawniej Stodólna, Stodolna) i Tadeusza Kościuszki (dawniej Polna), a Kolejową (dawniej droga ku Kwieciszewu) Po jego likwidacji, w II połowie XIX w. urządzono w tym miejscu plac targowy, który potocznie zwano Świńskim Targiem.

 

Scan.jpg

Na starym planie z 1900 r. Na czerwono ul. Kolejowa; obrys niebieski Plac Wilhelma; obrys czarny cmentarz ewangelicki, a za nim katolicki. 

 

Po drugiej stronie ulicy znajdowała się cegielnia, która zlokalizowana była pomiędzy współczesnymi ulicami Raj i Sportową. Do produkcji cegły pozyskiwano glinę z dołów kopalnianych, która znajdowały się na terenie współczesnego obszary pawilonu "Mila", czyli w trójkącie ulic: Kolejowa, Cieślewicza, Raj. Następne doły kopalniane znajdowały się w ciągu ulicy Sportowej, aż po stadion MLKS "Kujawianka". W latach 80. XIX w. cegielnię zlikwidowano i przystąpiono do zasypywania dołów pokopalnianych. Wówczas też zlikwidowano Świński Targ, przenosząc go w ulicę Sportową na wysokość współczesnego budynku Remizy OSP. Na starych planach z 1900 r. został ten plac nazwany Schweine Markt.

 

Cały obszar po Świńskim Targu uporządkowano i nazwano Wilhelms Platzem, czyli Placem Wilhelma. Uczyniono ten gest oddając cześć zmarłemu w 1888 r. pierwszemu cesarzowi niemieckiemu Wilhelmowi I, współtwórcy II Rzeszy Niemieckiej. Nazwanie placu tym imieniem poprzedziło w Strzelnie wielką uroczystość odsłonięcia monumentalnego pomnika cesarza na miejskim rynku 3 czerwca 1898 r. O tego też czasu zarówno do pomnika, jak i placu przylgnęła popularna nazwa, plac, pomnik Wilusia. To zdrobniałe i ciepłe imię, które tak właściwie przypisane było do jego butnego i zarozumiałego następcy Wilhelma II, przylgnęło na dziesiątki lat do wszystkiego, co było wspomnieniem o mieście z lat rozbiorowych. Onegdaj mawiano:

- Za Wilusia to się tutaj działo;

- To było dawno temu, za Wilusia, co mu pomnik na Rynku postawiono;

- To za Wilusia Strzelno urosło do rangi powiatu;

- Te kamienice to zbudowano za Wilusia;

- W wojsku był za Wilusia. itd., itp.

 

xwiez4.jpg

 

Po wybudowaniu w tym miejscu wieży ciśnień, czyli wieży wodociągowej w 1903 r. i budynku Szkoły Wydziałowej w 1910 r. Plac Wilhelma zamieniono na uroczy skwer zieleni, niewielki park z fontanną. Przypomnę, że w 1898 r. powołano w mieście komisję, która zajęła się w mieście budową sieci wodociągowej i gazowej. Sieć wodociągową wybudowano w latach 1901-1902. Wykonała ją na zlecenie firma Oskara Smrekera z Mannheim. Podwykonawcą tej firmy był strzeleński budowniczy Wacław Kornaszewski, który wystawił wieżę Ciśnień. Urodził się 4 sierpnia 1856 r. w Strzelnie, zmarł 13 listopada 1937 r. Był architektem i budowniczym, posiadającym własną firmę budowlaną w Strzelnie. Jego żoną była Tekla z domu Howil (1863-1908). Poza działalnością zawodową był społecznikiem, członkiem Rady Miejskiej. Wystawił rzeźnię miejską i brał udział w jej rozbudowie. Jego firma wykonała wiele budynków w mieście i po okolicznych wsiach.

 

Więcej o wieży ciśnień znajdziecie pod linkiem: http://strzelno3.bloog.pl/id,341839981,title,Co-z-wieza-cisnien,index.html

 

xwiez5.jpg

 

Wartym przywołania jest sam Oskar Smreker. Urodził się on 19 sierpnia 1854 r. w Görzhof, zmarł 19 lutego 1935 r. w Paryżu. Studiował w latach 1870-1874 inżynierię mechaniczną na Wydziale Inżynierii Eidgenössischen Technischen Hochschule w Zurychu. Studia ukończył z dyplomem inżyniera. Pracował na budowie linii kolejowej Moselbahn. Następnie w zakresie inżynierii lądowej w firmie Gruner w Ratyzbonie. Jako starszy inżynier w włoskiej firmie Società nationale per Gasometri ed Acquedotti w Bolonii oraz w firmie Aird & Marc w Berlinie. W imieniu tej firmy brał udział w budowie sieci wodociągowej dla miasta Darmstadt.

 

W Mannheim założył własną firmę, wodociągów i kanalizacji - Wasserwerks und Kanalisationsbauten Oskar Smreker GmbH. Odegrał kluczową rolę w budowie miejscowej wieży ciśnień i sieci wodociągowo-kanalizacyjnej. Budował wodociągi w Ludwigshafen nad Renem, Rüdesheim i Boppard oraz w wielu innych miastach niemieckich. W 1912 roku zbudował wieżę ciśnień w Eichwalde. W 1914 r. w wieku 60 lat obronił doktorat na Szwajcarskim Federalnym Instytucie Technologii w Zurychu otrzymując tytuł doktora inżynierii.

 

CDN

 

Marian Przybylski

 



komentarze (2) | dodaj komentarz

Spacerkiem po Strzelnie - cz. 80 Ulica Kolejowa - cz. 2

sobota, 17 września 2016 21:54

 

Spacerkiem po Strzelnie - cz. 80

Ulica Kolejowa - cz. 2

 

Cofając się w odległe czasy, których po prawdzie nikt nie pamięta, robimy to z myślą, że odkryjemy coś, o czym nikt nie wie, a co przecież żyło, i co funkcjonowało w życiu codziennym historycznych strzelnian. By do tego czegoś dotrzeć należy wykonać żmudną pracę, gdyż to coś skrywają archiwa, zakamarki muzeów, domowe strychy. Oczywiście nie wszyscy nadają się do tej pracy, ale są tacy, którzy ją wykonają za was i jej efekt podadzą wam na tacy, niczego w zamian nie oczekując. Takim robaczkiem, pracusiem jestem ja i powiem wam, że to, co robię, robię z pasją.

 

Przy współczesnej ulica Kolejowej, a dawniej drodze ku Kwieciszewu, w dobie średniowiecza mieścił się folwark, który przetrwał w tym samym miejscu do połowy XIX w. Wspominałem o nim wielokrotnie, zatem czas by przybliżyć dzieje tego miejsca. Co więcej, w spisach członków władz miejskich znajdujemy osoby, które nosiły nazwisko identyczne co nazwa folwarku - Naskrętny. Pośród nimi był Wojciech Naskrętny, mistrz cechu kuśnierzy występujący 9 maja 1723 r. oraz Andrzej Naskrętny, wójt strzeleński występujący z żoną synem, trzema córkami i szóstką służby w spisie mieszkańców miasta sporządzonym 20 maja 1773 r.

 

Naskrętnyxyz1.jpg

Czerwoną grubą linią oznaczony jest przebieg drogi ku Kwieciszewu. Obszar obwiedziony linią niebieską to folwark Naskrętny.

 

O istnieniu folwarku dowiadujemy się w czasach rządów prepozyta Marka Wendelera, który na przełomie lat 50. i 60. XIV w. stworzył podstawy pomyślności materialnej klasztoru strzeleńskiego. 10 września 1356 r. król Kazimierz Wielki, którego kapelanem był prepozyt wystawił przywilej, zwalniający klasztor w Strzelnie z szeregu powinności i z jurysdykcji urzędników królewskich. Tymże dokumentem król prawnie usankcjonował rzekomy falsyfikat księcia Kazimierza Kujawskiego z 7 marca 1231 r., a jego kancelista w stosunku do Strzelna posłużył się po raz pierwszy terminem suburbiis, czyli przedmieściami miasta. Wzmianka ta stwierdza fakt istnienia osiedli towarzyszących tworzącemu się w tym czasie miastu, które identyfikować należy z osiedlami. Nazwy ich poznajemy w czasach późniejszych, a pośród nimi Czestryjewo, Cegiełka i interesujące nas Naskrętny.

 

To ostatnie osiedle było najdalej wysunięte na południowy zachód od centrum i sięgało swoimi gruntami aż po końcowe granice powiatu kruszwickiego, czyli po współczesne Jeziorki. Był to po prostu podmiejski folwark wraz z towarzyszącą mu zabudową. Na mapie katastralnej Strzelna z lat 1827-1828 widoczne są w obrysie granicznym obszaru miejskiego grunty, położone na zachód od miasta, przy drodze do Kwieciszewa, przynależne do folwarku Naskrętny. Opis folwarku jak i położenie wszystkich gruntów folwarku znajdujemy w protokóle inwentaryzacyjnym z 1830 r., której dokonały same norbertanki. Grunty te stanowiły tzw. okręg miejski.

 

Naskrętnyxvz3.jpg

 

Kiedy w 1773 r. Prusacy zajęli Strzelno i okolice, sporządzili kataster podatkowy i dokonali inwentaryzacji dóbr klasztornych. Wskutek błędnie odczytanego zapisu, przez nie znającego język niemiecki prepozyta, Jana Chryzanta Rakowskiego, ogromna część dochodów, jak i znaczna część ziemi została bezprawnie przywłaszczona przez rząd pruski. Tak właściwie, pozostawiono klasztorowi jedynie folwark Naskrętny z przyległymi do miasta, od wschodu, południa i zachodu, gruntami, których szczegółowy opis znajdujemy w Spisie inwentury majątku norbertanek w Strzelnie z dnia 13 i 14 maja 1830 r.

 

Pierwsza część spisu dokonana 13 maja szczegółowo opisuje zabudowania klasztorne na Wzgórzu Św. Wojciecha, zarówno mieszkalne jak i gospodarcze oraz ogród ...murem opasany, której ma 1095 st. dług.[ości]. Jednakże, druga część spisu dokonanego dnia następnego, w naszym wypadku, jest bardziej interesująca bo dotyczy najpewniej folwarku Naskrętny, czego możemy domyśleć się z opisu i lokalizacji elementów składowych spisu. Część ta nosi nazwę Folwark do klasztoru należący i pomimo bardzo szczegółowego opisu, nie podaje położenia zabudowań, które składały się z domu mieszkalnego, spichrza, stodoły, stajni i chlewu. Wskazanie, że chodzi o Naskrętny znajdujemy dopiero przy opisie gruntów i ogrodu leżących w polu ku Kwieciszewu.

 

Naskrętnyxvz1.jpg

 

Spis zaczyna się od starego domu mieszkalnego, stanowiącego zapewne mieszkanie dla zarządcy folwarku, o wymiarach 24 stopy długości, 13 stóp szerokości i 8 stóp wysokości (1 s. = 0,3 m), był on drewniany z murowanym kominem i pokryty strzechą słomianą. Składał się z trzech izb, komory i strychu, jego stan określono jako zły. Spichrz, w którym zapewne gromadzono ziarno, był podobnie jak dom, drewniany i kryty strzechą słomianą, a jego wymiary wynosiły odpowiednio 12 x 15 x 8 stóp. Drewniana stajnia dla koni i bydła nie była imponujących rozmiarów i zajmowała powierzchnię 22 x 10 x 7 stóp oraz posiadała dwoje drzwi. Chlew dla świń był znacznie większy od stajni i odpowiednio miał wymiary 74 x 15 x 10 stóp.

 

Porównując wielkość stajni do areału zajmowanego przez folwark dochodzimy do wniosku, że generalnie uprawa ziemi spoczywała na zagrodnikach, którzy swoim sprzężajem wykonywali wszystkie prace polowe. Na koniec opisu budynków folwarcznych znajdujemy stodołę, która znajdowała się w polu, pokryta była strzechą słomianą podobnie jak pozostałe zabudowania folwarczne, posiadała klepiska do omłotów, a jej wymiary wynosiły 74 x 20 x 8 stóp.

 

W skład folwarku wchodziła również tzw. budowla ogrodowa z podwórzem. Była ona wygrodzona płotem o długości 208 stóp i wysokości 6 stóp, zbudowanym z belów i desek, w którym znajdowały się wrota wjazdowe. Do tegoż - nazwijmy go ogrodnictwem - należały dwie włóki roli chełmińskiej (34 ha) i dwa ogrody zapewne obsadzone drzewami owocowymi, krzewami oraz kapustą i innymi warzywami. Trzeci ogród należący do tego folwarku znajdował się przy ulicy Cegiełka i zajmował powierzchnię 1,5 morgi miary chełmińskiej (0,84 ha).

 

W dalszej części spisu znajdujemy opis gruntów wchodzących w skład folwarku. Na pierwszym miejscu wymieniona jest rola w polu ku Młynom składająca się z 20 zagonów szerokich, 2 staje długich. Następnie opisany jest takiż kawał zagonów 6, szerokich 9, y 2 staje długich, najprawdopodobniej leżący przy drodze do Wójcina. I ostatni takiż kawał w polu ku Kwieciszewa 16 zagonów szerokich i 7 stajów długich. Przy tych ostatnich zagonach leżących przy drodze do Kwieciszewa, znajdował się czwarty ogród usytuowany koło folwarku, o powierzchni 1 morgi chełmińskiej (0,56 ha). Wyliczenie w jednym punkcie gruntów zajmujących obszar współczesnych Jeziorek i ogrodu leżącego przy folwarku umacnia nas w twierdzeniu, że ta część spisu wykonana 14 maja 1830 r. dotyczy właśnie Naskrętnego.

 

Naskrętnyxvz2.jpg

 

Część gruntów z folwarku najpewniej została wcześniej zabrana norbertankom, a chodzi o cały obszar położony po północnej stronie drogi do Kwieciszewa, poczynając od zabudowań folwarku Naskrętny aż po grunty Bronisławia. Przypomnę tylko, że zaborca z zabranych norbertankom ziem, utworzył około 1775 r. tzw. Domenę strzelińską, która swoją siedzibę miała w folwarku przyklasztornym nazwanym przez Prusaków, Waldau (późniejsze Strzelno Klasztorne). W 1829 r., kiedy ówczesny prepozyt ks. infułat Franciszek Bielecki chciał powiększyć cmentarz przy Szpitalu Św. Ducha w Strzelnie, władze pruskie nie wyraziły na to zgody, wskazując teren, za istniejącym już wówczas cmentarzem ewangelickim, który niegdyś należał do klasztoru i został norbertankom bezprawnie zabrany. W latach 1830-1831 następca Bieleckiego, prepozyt ks. infułat Ksawery Salmoński, prowadził korespondencję z Królewsko-Pruskim Urzędem Ziemskim w Inowrocławiu w sprawie uregulowania należności za zakupiony 28 maja 1829 r. grunt pod cmentarz. W taki oto sposób planując w przyszłości rozbudowę miasta, począwszy od cmentarza a skończywszy na dwudziestowiecznych inwestycjach, w kierunku zachodnim, stopniowo pomniejszano grunty Jeziorek, przyłączając je do miasta, o tereny pod budownictwo mieszkalne, kolejowe, przemysłowo-usługowe i przetwórczo-składowe.

 

I tak oto, rysuje się nam najstarszy wygląd południowo-zachodniej części miasta rozciągającej się od przedmieścia gnieźnieńskiego wzdłuż drogi - ulicy ku Kwieciszewu.

 

CDN

 

Marian Przybylski

  



komentarze (0) | dodaj komentarz

Spacerkiem po Strzelnie - cz. 79 Ulica Kolejowa - cz. 1

niedziela, 11 września 2016 20:26

 

Spacerkiem po Strzelnie - cz. 79

Ulica Kolejowa - cz. 1

 

Wrzucanie tematów z cyklu Spacerkiem po Strzelnie jest tym, co tak właściwie nadaje temu blogowi sens istnienia. Dokonując przed 7-laty pierwszych wpisów oznajmiłem przyszłemu czytelnikowi, że ...opiszę moje Strzelno malując obraz ulic i stojących przy nich kamieniczek i domów, wtrącając przy tym nieco dat, wydarzeń historycznych, anegdot i opowieści zasłyszanych dawno temu od najstarszych mieszkańców, a szczególnie mego wujka śp. Mariana Strzeleckiego... Dodałem również, iż ...chciałbym dużo ciepła wylać, by zachwalać, by głaskać i pieścić to moje miasto. Ale rzeczywistość jest taka a nie inna, więc pozwolę sobie na stopniowe dawkowanie moich emocji, by nie zapeszyć.

 

I stało się, moja programowa zapowiedź jest dawkowana, przerywana, z cechą zasadniczą, powrotów do miejsc szczególnych. Tak jak spacer, tak i to moje pisanie ma swoją ciągłość z odpoczynkiem, przysiadaniem na ławeczce, czyli odskakiwaniem od tematu zasadniczego i powrotem do pisania o tym wszystkim o czym rozmawiają strzelnianie, przysiadając na ławeczce, przy grillu, czy domowym, rodzinnym stole. Przypomnę, że spacer zakończyliśmy na ulicy Gimnazjalnej, a dziś wielkim szusem przeskakujemy na Plac Daszyńskiego, skąd rozpoczniemy spacer ulicą Kolejową.

 

Pocztówka, Kolejowapxcv2.jpg

Ulica Kolejowa na wysokości współczesnego "Domu Samopomocowego". Lata 20. minionego stulecia.

 

Przy różnych okazjach o tej ulicy już pisałem. Jest ona najbardziej "zieloną" ulicą naszego miasta, a to za sprawą enklaw zieleni jej towarzyszącym. Są przy niej zlokalizowane dwa parki, jeden skwer, onegdaj będący parkiem oraz dwa cmentarze, stara nekropolia katolicka oraz cmentarz poewangelicki. 2/3 jej długości to szpaler silnie już przetrzebionych drzew onegdaj gęsto jej towarzyszących.

 

Ulica Kolejowa jest stosunkowo "młodą" ulicą. Jej początki sięgają połowy XVIII w., kiedy to wytyczony został nowy przebieg traktu z Poznania do Torunia z pominięciem Gębic. Jego ówczesny przebieg był zbliżony do współczesnego biegu drogi kranowej nr 15 (Trzebnica-Ostróda). Dopiero około 150 lat później odcinek miejski drogi nabrał charakteru ulicy. Stało się to za sprawą wybudowania linii kolejowej Mogilno-Strzelno i postawienia dworca kolejowego. Był to tzw. "Stary Dworzec", który po dzień dzisiejszy stoi naprzeciwko Elewatora Zbożowego.

 

Na początku XIX w., była to droga popularnie nazywana "Drogą ku Kwieciszewu". Kiedy 15 października 1892 r. została uruchomiona nowa linia kolejowa władze miejskie nadały tej drodze nazwę, ulica Kolejowa. Jej geodezyjna długość początkowo sięgała od skrzyżowania ulic Świętego Ducha i Młyńskiej (Powstania Wielkopolskiego) po "Stary Dworzec". Z chwilą przedłużenia linii do Kruszwicy i otwarcia nowego dworca 1 października 1908 r. jej długość geodezyjna została skrócona, i tak też po dzień dzisiejszy pozostało, do wjazdu pod dworzec i późniejszego odgałęzienia zwanego współcześnie ulicą Kardynała Stefana Wyszyńskiego. Niemniej jednak, tradycja nazywa pozostały odcinek lewostronny aż po siedzibę "Dróg Krajowych" ulicą Kolejową, zaś prawostronną od ul. Zakrzewskiego po Jeziorki (Wood Glass Ream)  ul. Kardynała Wyszyńskiego.

 

PocztĂłwka Kolejowapxcv1.jpg

Fasada dworca. Lata 20. minionego stulecia.

 

W swoich dziejach ulica kilka razy zmieniała swoją nazwę. Na początku brzmiała ona, Bahnhofstrasse i trwało to do 1919 r., kiedy to po wyzwolenia miasta w wyniku działań Powstania Wielkopolskiego nadano jej polską nazwę, ulica Kolejowa. Wówczas też wyłączono odcinek od ul. Młyńskiej, do późniejszej ulicy Sportowej, nazywając go Placem Wolności. Po śmierci Józefa Piłsudskiego, plac nazwano jego imieniem, a 21 września 1947 r. nadano mu imię Ignacego Daszyńskiego. Na czas okupacji niemieckie, władze okupacyjne powróciły do nazwy z okresu zaborów, czyli Bahnhofstrasse. Po oswobodzeniu miasta wrócono do nazwy z okresu międzywojennego, ulica Kolejowa. Ale jak to "drzewiej bywało", władze partyjne postanowiły zmienić tę nazwę.

 

W 1961 roku wybudowano przy końcu ulicy za starym cmentarzem i byłym, przedwojennym tartakiem Huberta nową Szkołę Podstawową nr 2 i nadano jej imię komunisty Marcelego Nowotki. W związku z tym imię szkoły przeniesiono również na ulicę, nadając jej to samo imię, czyli Marcelego Nowotki. Po przemianach ustrojowych 26 lutego Rada Miejska podjęła uchwałę o zmianie nazwy ulicy na Kardynała Wyszyńskiego (tak zapisano w uchwale). Niestety, tej uchwały w praktyce nie wdrożono, dopiero kolejna uchwała z 17 grudnia tegoż roku bardziej sprecyzowała, jakiego odcina ulicy nowa nazwa ma dotyczyć. Tak więc, nowa nazwa została przypisana byłemu fragmentowi biegnącemu od budynku przez cały skraj Osiedla 1000-Lecia. Zaś odcinek śródmiejski, od Placu Daszyńskiego, do zjazdu ku nieistniejącemu już dworcowi, ulicą Kolejową.

 

Gdyby nie kilka minusów, moglibyśmy tę ulicę zaliczyć do grupy najpiękniejszych ulic naszego miasta. Pełna zieleni, z budynkami o ciekawej architekturze szpecona jest elewacjami budynku komunalnego pod "jedynką", zaniedbanym skwerem przy "Mili" i opuszczonej kamienicy przy ul. Doktora Jakuba Cieślewicza (nr 1) z obskurnym, sypiącym się fundamentem opłotowania. Dużo do życzenia mają oba parki, które daleko odbiegają standardami od podobnych enklaw Mogilna, Kruszwicy i innych miast. Natychmiastowej pomocy potrzebują dwa pomniki, ten poświęcony lotnikowi Grzegorzowi Falencie i ten poświęcony mieszkańcom Strzelna i okolic wymordowanym podczas II wojny światowej. Nieciekawie prezentuje się lewo- i prawostronny wjazd do miasta, a szczególnie pas zieleni od Szkoły Podstawowej po Przedszkole nr 2.

 

W dalszych częściach będzie więcej o dziejach ulicy, jak również o jej estetyce jako wizytówce...  

 

CDN

 

Marian Przybylski

         



komentarze (2) | dodaj komentarz

Powroty do przeszłości

czwartek, 08 września 2016 13:33

 

powrótcxlx1.jpg

Powroty do przeszłości

 

W naszych najnowszych dziejach działo się tak wiele, że niejedną książkę, czy film byłoby można napisać i nagrać. Ta mnogość wydarzeń poddana gradacji ważności pokazuje nam, że i tu u nas na prowincji przeżywaliśmy te same wydarzenia, uroczystości, rocznice, święta, co przeżywano w stolicach regionów czy samej stolicy, Warszawie. Kiedy spojrzymy na te wydarzenia z pozycji upływającego czasu, bezpowrotnie minionych dni, a do tego porównamy je z dniem dzisiejszym, szybko dochodzimy do wniosku, że drzewiej było jakoś inaczej. Ludzie jakby byli inni, podatniejsi na odbiór, uczestnictwo, a zarazem mieli więcej chęci i czasu, by się wspólnie spotykać i przeżywać niekoniecznie radosne chwile.

 

powrĂłtcxlx5.jpg

 

Wbrew temu, co widzimy na filmach sajensfikszyn, fizycznego powrotów do minionego czasu nie ma i nie będzie. Ale nie ma, co się poddawać w kwestii tych powrotów, gdyż mamy przecież inne możliwości do tych odwiedzin. Są nimi powroty wirtualne, czyli odtwarzane z pamięci. Kiedy myślami wracamy do przeszłości, a do tego wspomnienia wzbogacamy filmami onegdaj nagranymi, czy zdjęciami wówczas wykonanymi, możemy się poczuć jak Marty McFly z Powrotów do przeszłości wyreżyserowanych przez Roberta Zemeckisa.

 

powrĂłtcxlx2.jpg

 

Powroty do przeszłości pomagają nam uciec od tego wszystkiego, co współcześnie nas drażni, a więc, od szarej codzienności i nudy, polityki i obrazów tą polityką malowanych. Takie powroty to niczym zwiedzanie galerii, niczym przechodzenie z wnętrz do wnętrza jakiejś przestrzeni muzealnej. Co więcej, powroty do przeszłości to szkoła życia. Czerpiąc z tego źródła możemy przestrzegać bliskich, by odstąpili od czegoś, co było już w naszym wykonaniu przykrym doświadczeniem, czyli unikania raz już popełnionych błędów. To również pokazywanie tego wszystkiego, co nam wyszło i co należy kontynuować, powielać, ale szczególnie udoskonalać.

 

powrĂłtcxlx4.jpg

 

powrĂłtcxlx3.jpg

 

Oczywiście, by owe powroty były tzw. nauczką, musimy dążyć do tego, aby te mniej istotne zdarzenia z przeszłości, a szczególnie nasze potknięcia nie były odkładane do przysłowiowego lamusa. Przecież historia jest matką wszelakich nauk, w tym nauki unikania błędów. Zatem, by je uniknąć, należy je dogłębnie poznać.

 

powrótcxlx7.jpg

 

powrĂłtcxlx6.jpg

 

Kochani, namawiam Was do powrotów do przeszłości. Można te powroty dokumentować, pisząc wspomnienia, lub wklejając zdjęcia, wycinki prasowe i w ten sposób tworzyć kroniki o dowolnych, acz z treści wynikających tytułach. Zaś szczególnie młodych strzelnian namawiam do tworzenie grup rekonstrukcyjnych. Zachętą do tego niech będą ilustracje zdobiące ten artykuł, które pochodzą z różnych stron internetowych.

 

Marian Przybylski

 



komentarze (0) | dodaj komentarz

wtorek, 27 września 2016

Licznik odwiedzin:  1 374 957  

Kalendarz

« wrzesień »
pn wt śr cz pt sb nd
   01020304
05060708091011
12131415161718
19202122232425
2627282930  

O moim bloogu

W przyszłym 2017 roku będę miał 65 lat, 45 lat pracy zawodowej oraz 40 lat pracy twórczej. Zapewne przejdę również na emeryturę. Mniemam, że nadal będę wiódł życie pisarskie, ż...

więcej...

W przyszłym 2017 roku będę miał 65 lat, 45 lat pracy zawodowej oraz 40 lat pracy twórczej. Zapewne przejdę również na emeryturę. Mniemam, że nadal będę wiódł życie pisarskie, życie regionalisty, który para się dziejami oraz teraźniejszości Strzelna, a także pogranicza kujawsko-wielkopolskiego. Będę pisał o wszystkim, co dotyka mojej małej ojczyzny i mieszkających tutaj ludzi...

schowaj...

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 1374957
Wpisy
  • liczba: 799
  • komentarze: 1540
Galerie
  • liczba zdjęć: 0
  • komentarze: 0
Punkty konkursowe: 0
Bloog istnieje od: 2150 dni

Lubię to

Witam serdecznie na blogu Strzelno moje miasto 3. Nazywam się Marian Przybylski 14 sierpnia 2012 r. strzeli mi 60 lat. Z wykształcenia jestem rolnikiem, z drugiej profesji urzędnikiem samorządowym, z zamiłowania regionalistą, genealogiem i miłośnikiem swego miasta. Tutaj znajdziecie Państwo kontynuację mych dwóch pierwszych blogów o tym samym tytule, różniących się tylko cyframi. Czytając, poznacie dzieje Strzelna i pogranicza kujawsko-wielkopolskiego, dzień dzisiejszy, a także nieco polityki, od której choćby się chciało, to nie idzie uwolnić się. Jestem prezesem Towarzystwa Miłośników Miasta Strzelna, członkiem Wielkopolskiego Towarzystwa Genealogicznego "Gniazdo" oraz członkiem Towarzystwa Przyjaciół Muzeum Ziemi Mogileńskiej. Kocham moje miasto, dlatego też ze wszech miar pragnę jego dobra. Napisałem kilka książek o regionie o tematyce historycznej. Nadal piszę, również artykuły do prasy regionalnej, roczników genealogicznych i na strony internetowe. Często podpisuję się pseudonimem Słowianin. Jeszcze raz zapraszam do lektury bloga i wszystkich moich publikacji.

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl