Strzelno moje miasto 3

Pamiętnik wojenny Urszuli Firyn - cz. 7

 Okupacja Strzelnaxop1xp.jpg 

Pamiętnik wojenny

Urszuli Firyn - cz. 7

 

Ostatni wpis z tego cyklu zamieściłem 3 września. Minęły 3 miesiące, zatem i czas na kolejną porcję okupacyjnej opowieści szesnastolatki ze Strzelna Urszuli Firyn. W tej części pominąłem fragmenty opisujące życie rodzinne, a skupiłem się na tych opisujących wydarzenia społeczne.

 Urszula FirynĂłwna lata okupacji..jpg

Luty 1940 r.

(...)

Dzień 23 - Piątek

Dziś nareszcie mróz skręcił kark. Wczoraj jeszcze było -24o C, a dziś już z dachów kapie. Wszystkich to cieszy, bo przecież wiosna ma być w sercu radosna! Czy aby wypełni ona wszystkie marzenia nas zgnębionych Polaków? Czy armia angielska i francusko-polska nie zawiedzie położonego w niej zaufania? Mocno w nich wierzymy i inaczej jak tylko pomyślnie nie może być. To jest nie do pomyślenia, by miało być nie po naszych marzeniach!!! Już ten czas okupacji dosyć się nam dał we znaki.

Długa ostra zima (od 15 XII do 23 II) dała się nam biedakom we znaki. Węgla nie można było dostać. Niektórzy czekali na mrozie po dwa dni i nie dostali. Kto dostał 1 cetnar był uważany za szczęśliwca. Jakie wrzenie byłoby na takie postępowanie za czasów polskich? Teraz każdy zadowolony z każdej grudki węgla. Niestety, wszystko się dopiero ceni po utracie. Niewola uczy nas wartości wolności. Nikt teraz nie szemrze, a wszystko zwala na karb wojny i ostrej zimy. Niektórzy szli pieszo do Mątew (18 km) po 1 cetnar węgla.

Dużo teraz krąży plotek. Jeden drugiego pociesza fantastycznymi wiadomościami, w które sam nie wierzy. Na wiosnę będą podobno brali młodzież na roboty. Kto wie czy i ja nie pójdę. Ale ja bym chętnie pracowała, byle owoce naszej pracy Polacy zbierali!

Dzień 29 - Czwartek

Dziś był u babci ks. Prałat u spowiedzi.

W zamkniętym pokoju z meblami wujka Józia byli policjanci, niby zmienić plomby.

Wiosnę już czuć w powietrzu. Jeszcze raz po raz chwyci mrozek, ale to dobrze bo przynajmniej śnieg zbyt raptownie nie stopnieje.

(...)

Marzec 1940 r.

Dzień...

(...) W nocy z 11-go na 12-go wywozili. Nic o tym nie słyszałam bo spałam jak suseł. Rano wywieźli tych pozbieranych w nocy. Po obiedzie wywieźli nauczycieli i innych z okolicy. Byliśmy pewni, że i nas to nie ominie, ale minęło. Ciekawe, że wywieźli pana Grześkowiaka (Edmund, budowniczy), który był podobno obywatelem amerykańskim. U niego była masa drogich rzeczy, które inni dali na przechowanie, jako w bezpieczne miejsce.

W sobotę 16-go był cały dzień otwarty kościół. Rano była msza św., po południu droga krzyżowa. Kościół będzie również otwarty w Wielki Czwartek, Piątek i Sobotę. Ks. Prałat (Ignacy Czechowski) zrobił wniosek o otwarcie kościoła, który o dziwo został uwzględniony.

Wzruszająca była chwila, kiedy ksiądz wystawiał Najświętszy Sakrament. Wydało mi się wtedy niemożliwym, żeby Pan Bóg nie miał nas wysłuchać.

Dziś był u nas pan Rataj i mówił, że co godz. są wiadomości radiowe, bo Niemcy zrobili nalot na Londyn. Może nareszcie się ruszyło.

(...)

Dzień 20 - środa

Na dziś wieczór wujek Józiu zapowiedział wykład o stosunkach politycznych. Przed południem przyjechały ciocia Hela i Wanda Posłuszne (siostrzenice Marii Gąsiorowskiej). Wanda poszła spać do Maryśki Fiebiżanki, a Hela była z nami na konferencji. Wujek dał nam dużo wiary i pewności, ale zarazem kazał się uzbroić w cierpliwość.

Dzień 21-22 - czwartek, piątek

Kościół jest otwarty.

W kuchni niby nastrój przedświąteczny, ale jakże inny niż rokrocznie przedtem.

Dzień 23 - sobota

Dziś nareszcie nadeszła wiadomość od cioci Ludwiki. Dwie pocztówki i list. Niestety list przyniósł nam złą wiadomość. 11-go bm. wywieźli tatusia i 20 innych, podobno do Stutthof pod Gdańskiem. A myśmy się łudzili, że go zwolnią. Wywieźli go, mimo że ciocia robiła co mogła, żeby go zwolnili. Była w tej sprawie u 2 adwokatów w Grudziądzu i u jednego w Toruniu. Pisała do wszystkich znajomych Niemców, żeby poświadczyli, że tatuś był lojalnym Polakiem, ale nikt nie odpisał, mimo że był załączony znaczek na odpowiedź. Oni tacy są. Ładne święta będziemy mieli i tatuś także.

Dzień 24-25 - niedziela, poniedziałek

Święta (Wielkanocne) mijają bez wrażeń. W drugie święto byłam z Bożenką (Kobus, córka Stanisława) u Nusi (Hanaszówny). Było wesoło, ale jakoś inaczej. Zima z wiosną nawzajem się zmieniają. Raz zima, raz wiosna. Na zmianę.

(...)

Maj 1940 r.

Dzień 3 - piątek

3 Maja! Jak się cieszyliśmy zawsze na ten dzień, a w tym roku! Jaki smutny nastrój. Kościół jest zamknięty, ponieważ dookoła panuje pryszczyca i ludzie mogliby ją roznosić (zbytek troskliwości). Spotkaliśmy się przy tym „święcie” i tyle.

Dzień 4 - sobota

Wczoraj pod wieczór Jurek (Firyn, brat) spadł z roweru na żużel i poharatał sobie kolano oraz rękę, więc ja go dziś zastępowałam przy pakowaniu masła.

Po południu zaczęli wyłapywać mężczyzn. Potem ciężarowym autem przywieźli jeszcze mężczyzn ze wsi i pewnie ich wywieźli, ale dokąd – nie wiadomo (wraz z 23 Polakami aresztowano i wywieziono do obozu przejściowego w Szczeglinie mojego ojca Ignacego Przybylskiego - M.P).

Pogoda dziś niemożliwa. Wiatr dmie paskudnie silny i kurzy się nielitościwie. Chyba się cały legion żydów powiesił.
Spoza kurzu świata nie widać.

Dzień 5 - niedziela

Byłam w Skulsku z dziadkiem u wygnańców. Biedakom tak się dłuży. Chcieliby jak najprędzej wrócić na swoje gospodarstwa i wyczekują lada momentu, a jak długo będą jeszcze wyczekiwać? Wujostwo Marianowie mają dość przytulne mieszkanko. Pokoik i kuchenka, ale Posłuszni mieszkają w jednym tylko pokoju. Tam widać całą nędzę wygnańców. Wszystko na wierzchu, bo dostatecznego umeblowania nie ma. Biedni oni są naprawdę.

Jak jechaliśmy z powrotem jeszcze w Skulsku zatrzymało nas dwóch Niemców w uniformach. Pytali się dokąd i skąd jedziemy i co wieziemy. Patrzyli w skrzynie pod siedzeniem i kazali jechać. Ciekawe co to ma znaczyć. Wczoraj internowanie mężczyzn, dziś quasi rewizje.

Dzień 11 - Sobota

Pisał wujek Józiu z Sobolewa. Jest z wujkiem Rajmundem u pp. Doktorów, bo w Warszawie „gorąco”. Przez Sobolewo przejeżdżał w tych dniach transport z Bydgoszczy i w najbliższych dniach ma ich iść stamtąd więcej. Wujek pisze, że chce jechać do Warszawy i poszukać sobie stałe zajęcie

(...)

CDN

 

Dla przypomnienia sobie wcześniejszych przeżyć Urszuli Firyn podaję linki do pięciu części zamieszczonego już Pamiętnika: 

Część 1 http://strzelno3.bloog.pl/id,354003902,title,Pamietnik-wojenny-Urszuli-Firyn-cz-1,index.html

Część 2 http://strzelno3.bloog.pl/id,354648441,title,Pamietnik-wojenny-Urszuli-Firyn-cz-2,index.html

Część 3 http://strzelno3.bloog.pl/id,354872042,title,Pamietnik-wojenny-Urszuli-Firyn-cz-3,index.html

Część 4 http://strzelno3.bloog.pl/id,355074057,title,Pamietnik-wojenny-Urszuli-Firyn-cz-4,index.html

Część 5 http://strzelno3.bloog.pl/id,355628864,title,Pamietnik-wojenny-Urszuli-Firyn-cz-5,index.html

Część 6 http://strzelno3.bloog.pl/id,356000615,title,Pamietnik-wojenny-Urszuli-Firyn-cz-6,index.html