Strzelno moje miasto 3

Dziedzictwo kulturowe

O pomniku w lesie koło Babińca

 

Pomordowani 1939r, Ciencisko 041.jpg

O pomniku w lesie koło Babińca

 

Niewielu strzelnian z młodego pokolenia zna miejsca pamięci narodowej, rozsiane po Gminie Strzelno. Są to groby wojenne i spoczywają w nich powstańcy z 1848 r. (Stodoły) powstańcy wielkopolscy polegli w 1919 r. oraz rozstrzelani przez Niemców strzelnianie w latach II wojny światowej. Jest ich wiele i generalnie są to pomniki nagrobne na cmentarzach w Strzelnie i Ostrowie, a także na byłych cmentarzach przykościelnych w Stodołach i Markowicach. O ile o tych miejscach nieco wiadomości mamy o tyle o tych rozsianych po Lasach Miradzkich prawie nic nie wiemy. Jest takich miejsc pięć, z których trzy są dokładnie zlokalizowane i określone (Kurzebiela - ks. Wyduba, Ciencisko-Babiniec, Kopce), jedno jest zbyt daleko od faktycznego miejsca zbrodni oznakowane (Kurzebiela - miejsce straceń Żydów) oraz jedno do dziś nieustalone, gdzieś koło Kanału Ostrowo-Gopło w Miradzu. 

Dzisiaj zatrzymajmy się na miejscu pamięci narodowej koło Cienciska - w lesie przy Babińcu. Do miejsca tego zaprowadzi nas droga ze Strzelna do Orchowa zwana Szerokim Traktem i stosowna tablica wskazująca miejsce pamięci narodowej. Znajduje się ono około 500 m za wsią w kierunku Jaworowa i sąsiaduje z miejscem zwanym Babiniec (niegdyś górka ze stawem, obecnie zabudowana parcela Paluchów). Jest to skraj lasu nazywanego przez miejscowych Amerykan. Skręcamy w tzw. Dukt Amerykana i po kilku metrach w obsadzoną choinkami skośną drogę (tylko dla ruchu pieszego), na końcu której znajduje się pomnik upamiętniający zbrodnię Niemców na Polakach.

1984 przemawia podczas odsłonięcia Antoni Wesołowski.jpg Uroczystość odsłonięcia tablicy na obelisku w lesie Amerykan k. Cienciska w 1984 r. Przemawia Antoni Wesołowski.

Zaraz po zakończeniu działań wojennych usypano w miejscu kaźni ziemną mogiłę i wystawiono krzyż ku upamiętnieniu tejże tragedii, a dzieci z nieistniejącej już Szkoły Powszechnej, a później Podstawowej w Ciencisku pielęgnowały to miejsce. Dziś pieczę nad tym miejscem sprawują mieszkańcy wsi, Urząd Miejski w Strzelnie oraz członkowie Towarzystwa Miłośników Miasta Strzelna. W 1964 r. sumptem Gromadzkiej Rady Narodowej Strzelno Klasztorne, postawiono na miejscu straceń skromny pomnik. Zaś w 1984 r. przy ogromnym zaangażowaniu byłego przewodniczącego PPRN Antoniego Wesołowskiego postawiono obelisk z tablicą upamiętniającą tragedię wojenną oraz niektóre ofiary tej zbrodni. Osobiście uczestniczyłem w tej uroczystości i dobrze ją pamiętam, a dla udokumentowania tamtego wydarzenia załączam 4 już archiwalne zdjęcia.

 1984 przemawia podczas odsłonięcia Franciszek Rosiński.jpg

Przemawia sekretarz Franciszek Rosiński.

Jedna z pierwszych egzekucji w tym miejscu miała miejsce 25 listopada 1939 r. W dniu tym hitlerowcy zwieźli do lasu zakładników ze Strzelna i okolicy, których wcześniej przetrzymywali w miejscowym więzieniu i dokonali na nich zbiorowej egzekucji. Podobnie postąpili w grudniu tegoż roku. W kronice szkolnej znajdujemy opis tych straszliwych wydarzeń spisany na podstawie wywiadu przeprowadzonego, wśród miejscowej ludności, przez Edmunda Boesche, kierownika tutejszej szkoły. Zapisał on między innymi:

1984 r. składa kwiaty A. Wesołoski, obok z szarfą hm. Gwidon Trzecki.jpg Tablicę odsłania A. Wesołowski, obok hm. Gwidon Trzecki.

[Nauczyciel] ...Rostkowski, ...wysiedlony w roku 1939 przez Niemców, zaginął. [W szkole] zaczęła uczyć Niemka Karger Trantte. ...Za należenie do polskiej organizacji młodzieżowej aresztowano wielu Polaków, znęcano się nad nimi i mordowano. Taki los spotkał Juliana Baranowskiego, syna tutejszego rolnika, rozstrzelanego w lesie w Łąkiem. Zamęczony został również w lagrze rolnik tutejszy Sarnowski Józef. W lesie pobliskim, zwanym Babiniec, rozstrzelano wielu Polaków ze Strzelna i okolicy. Wśród zamordowanych byli (wymieniono tu również Strzelnian pomordowanych w innych częściach lasów nadleśnictwa Miradz): Radomski Albin, George Kazimierz, Trzecki Władysław, Plewiński Marian, Dałkowski Jan kierownik szkoły nr 1 w Strzelnie, Płócienniczak Wincenty, Kasiorski, Olszak (Mieczysław), Jezierski Stanisław, Cieślewicz Wacław, wszyscy ze Strzelna, Deskiewicz (Kazimierz) z Markowic, kowal z Markowic, którego nazwiska tu nieznano, a który toporem zabił trzech Niemców, ks. Marian Wyduba proboszcz z Markowic (Rozstrzelany został w lesie za leśniczówką Kurzebiela ok. 500 metrów, po lewj stronie, od drogi do Cienciska), Francuz akademik Jerzy Don, (Barzi) Barzich Władysław z Jezior Wielkich, Szutarski Tomasz z Jezior Wielkich, Kopaczewski Bernard z Jezior Wielkich, Pasturczak Bolesław z Jezior Wielkich...

 1984 r. las Amerykan k. Cienciska.jpg

Z dalszej relacji dowiadujemy się, że egzekucji przyglądał się, ukryty w konarach wysokiego drzewa, młody Czesław Wegner, późniejszy kierownik szkoły w Kruchowie. Na miejsce straceń przywiodła go obawa, czy wśród rozstrzelanych nie znajduje się jego ojciec, przetrzymywany w strzeleńskim więzieniu. 

Ponadto rozstrzelano ...60 zakonników franciszkan z Przeorem. Zakonnicy źle rozstrzelani, żywcem przeważnie zakopani w dole i polani kwasem solnym. Na drugi dzień jeszcze okoliczni rolnicy Polacy, którzy z narażeniem własnego życia poszli tam zobaczyć, widzieli jeszcze ruszającą się ziemię. Opisane w kronice szkolnej rozstrzelanie zakonników zdaje się mieć odniesienie do innego wydarzenia, kojarzonego przez niektórych mieszkańców Cienciska z masową egzekucją Żydów. Miała ona miejsce w lesie, po lewej stronie drogi, pomiędzy leśniczówką Kurzebiela a Cienciskiem w odległości około połowy długości tejże drogi w głębi lasu. Najprawdopodobniej ofiarami krwawego mordu stali się więźniowie żydowscy hitlerowskich obozów pracy przymusowej z okolic Inowrocławia, a nie franciszkanie. Mogło to mieć miejsce około 20 grudnia 1942 r.

Ciencisko.jpg 

W kronice szkolnej odnotowano również, że: W roku 1944, widząc, że kończy się ich panowanie, Niemcy wykopali zwłoki pomordowanych Polaków i spalili je na stosach by zatrzeć ślady okrutnego mordu. Trupy zwożono kilka dni z całego powiatu i spalono razem około 500 zwłok. Znaki po tym spaleniu pozostały na okolicznych drzewach do dziś dnia. 

Z relacji mieszkańca Strzelna Gwidona Trzeckiego dowiadujemy się również, że świadkami zacierania śladów byli strażacy strzeleńscy, w tym i jego osoba, których zaalarmował ciemny unoszący się nad lasem dym. Ten wątek wcześniej już opisywałem, przy okazji dziejów miejsca zwanego Kopce.

Marian Przybylski