Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 094 731 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

http://m.ocdn.eu/_m/a3992a170cf5052a6c49537b0a8cdc07,0,1.gif

Kategorie

OO. Oblaci Maryi Niepokalanej w Markowicach - cz. 3

poniedziałek, 05 sierpnia 2013 23:58

 

OO. Oblaci Maryi Niepokalanej

w Markowicach - cz. 3

 

obla1.png

 

Krwawa ofiara

            II wojna światowa pozostawiła krwawe ślady na obliczu markowickiej ziemi i samego Sanktuarium. Przeczuwając wybuch wojny ewakuowano scholastykaty w Obrze i w Krobi. Uciekający stamtąd ojcowie, klerycy i bracia już 28 sierpnia 1939 r. przybyli do markowickiego domu. Ojciec Cebula przyjął uciekinierów, którzy tu, na miejscu mieli odprawiać rekolekcje i złożyć śluby zakonne. Razem z przybyszami wspólnota markowicka liczyła wówczas 130 osób. 4 września 35 kleryków odnowiło śluby. Zaraz po ceremonii, z uwagi na zbliżanie się wojska niemieckiego, klerycy opuścili Markowice. 6 września przyszła kolej na drugą grupę, złożoną z 28 osób. W czasie ucieczki, 4 kleryków zostało schwytanych 12 września w Michałowie koło Warszawy, i rozstrzelanych przez Niemców. Byli to: Józef Rogosz, Franciszek Glados, Franciszek Muńko i Józef Gembiak. Dwóch kleryków zginęło podczas bombardowania Warszawy, 26 września: Jan Langer i Józef Opiela. Część z uciekinierów, w sobotę 23 września przeszedłszy około 400 km, powróciła do Markowic – stopniowo wracali także inni.

 

Podczas nieobecności nowicjuszy w Markowicach zaszły wydarzenia, które później zaważyły na dalszych losach wspólnoty parafialnej i klasztornej, a szczególnie jej proboszcza ojca Mariana Wyduby i superiora ojca Józefa Cebuli. Obaj zastali bestialsko zamordowani, pierwszy musiał sobie sam grób wykopać i nad nim został rozstrzelany, drugiego przepruła seria z karabinu w obozie koncentracyjnym w Mauthausen. Papież Jan Paweł II podczas pielgrzymki do Ojczyzny, 13 czerwca 1999 r. na Placu Piłsudskiego w Warszawie, w trakcie uroczystej Mszy Świętej dokonał beatyfikacji 108 polskich męczenników z czasów II wojny światowej. Wśród Nich znalazł się przełożony markowickiego domu i mistrz tutejszego nowicjatu, Ojciec Józef Cebula OMI.

 

Wielu braci i ojców oddało swe życie będąc więzionymi w obozach koncentracyjnych. Na wschodnich kresach śmierci męczeńskiej doznał ojciec Ludwik Wrodarczyk. Sługa Boży pośmiertnie został uhonorowany orderem Sprawiedliwy wśród Narodów Świata przez Instytut w Jad Waszem za ratowanie Żydów.

 

II wojna światowa pozostawiła głęboką bliznę na obliczu naszej Cudownej Madonny. Miejsca uświęcone i będące swoistym sacrum dla wszystkich Kujawian - kościół i klasztor zostały ograbione z licznych i cennych paramentów i wotów. Okupant umyślił zniszczyć kult wiernych do Markowickiej Pani, a drogę do tego celu obrał jedną, zniszczenie cudownej statuy Matki Boskiej. Nie mogąc ziścić  tych  haniebnych planów,  w zamian  postanowił wywieźć Ją z Kujawskiej Częstochowy do muzeum w Berlinie. Dowiedzieli się o zamiarze kradzieży dwaj bracia zakonni, stróże cudownego wizerunku Maryi z Dzieciątkiem, Józef Mrowiec i Stanisław Latosi, dlatego też pod osłoną nocy 11 grudnia 1942 r. dostali się do wnętrza świątyni i przenieśli Madonnę w bezpieczne miejsce. Gdy nadarzyła się sprzyjająca chwila, wyniesiono Skarb Markowicki do wsi. Kiedy Niemcy zauważyli zniknięcie figury, z wściekłością rozpoczęli Jej poszukiwania używając do tego nawet psów tropiących. Gdzież to bracia nie chowali swej Pani? A to w sągach drewna zgromadzonego na zimę, a to w stogach słomy, w piwnicach (sklepach) pod zgromadzonymi na zimę kartoflami, przykrywano Ją węglem, przenoszono do obory i stodoły. W końcu znalazła schronienie w mieszkaniu Michała i Antoniny Roszaków. To bracia i ojcowie Oblaci uratowali naszą Panią.

 

W międzyczasie okupant zagrabił z Domu Bożego przepiękną monstrancję i niezwykle cenny ornat, tkany srebrem i złotem, dary od przebywającego tutaj hetmana i późniejszego króla, Jana III Sobieskiego. Ogromu zniszczeń przysporzyło zamienienie wnętrza kościoła w magazyn, a następnie  warsztat naprawczy samochodów. Uległy uszkodzeniu ołtarze, sprzęt liturgiczny, obrazy, malowidła ścienne, złocenia, antepedia, szaty liturgiczne i relikwiarze. Cudem spustoszenie ominęło jedynie kaplicę św. Józefa, w której umieszczono ławki i konfesjonały.

 

Niemcy jednak dalej nie ustawali w poszukiwaniach Skarbu Markowickiego w postaci cudownej Madonny. Brat Stanisław Latosi w porozumieniu z przełożonymi kościelnymi, postanowił znaleźć bezpieczniejsze miejsce dla figury. Decyzja zapadła by wywieź Ją do jego siostry w okolice Poznania. Kiedy nastał dzień podróży brat Latosi nagle, tak poważnie zapadł na zdrowiu, że odwieziony został do strzeleńskiego szpitala by tam poddać się kuracji zdrowotnej. Ten wypadek - jak później zeznał - dał mi do zrozumienia, że Matka Boska Markowicka nie chce, jak dawniej, tak i dzisiaj, opuścić swego ludu, który mimo jego surowego charakteru, tak bardzo ukochała. Jak odnotował ojciec K. J. Łabiński OMI proboszcz markowicki: Z tego powodu nazwano Matkę Boską Markowicką „Upartą Madonną”.

 

Ojcowie Oblaci, którzy pozostali w Markowicach w tajemnicy przed władzami okupacyjnymi, narażając przy tym swoje życie, z wielkim poświęceniem przygotowywali dzieci z pobliskich Górek i Kruszy Zamkowej  do I Komunii Św. Przez okres wojenny otaczali również opieką duszpasterską mieszkańców sąsiednich parafii.

 

CDN

Marian Przybylski

 



komentarze (0) | dodaj komentarz

Dawid ornitologiem

sobota, 03 sierpnia 2013 20:45

 

Dawid ornitologiem

 

Podczas rodzinnego pobytu w Przyjezierzu 29 lipca 2013 roku nasz wnuk Dawid zrobił rewelacyjne zdjęcia łabędziej rodziny. Składała się ona z mamy, taty i czwórki piskląt. Jak tylko wrócił z wodnych wojaży, tak zaraz odwiedził mnie i przegrał zdjęcia do mojego komputera. Po czym zagadał:

 

- Dziadek zobacz, jak ta rodzina łabędzia współżyje w zbiorowisku wczasowiczów. Nic im nie przeszkadza, pływają sobie między ludźmi i nikt nikomu nie przeszkadza. Jak chcesz to wstaw je na blog, niech internauci również sobie pooglądają. I niech wiedzą, że zwierzętom nie trzeba przeszkadzać, gdyż to one są u siebie, a tylko my jesteśmy intruzami w ich naturalnym środowisku.

 

daw0.jpg

 

Jako dziadkowie jesteśmy dumni z naszych pięciorga wnucząt. Trzech najstarszych to autentyczni miłośnicy przyrody, a szczególnie zwierząt. Dwójka małych pójdzie chyba w ich ślady.

 

daw1.JPG

 

daw2.JPG

 

daw4.JPG

 

  daw3.JPG

 

daw5.JPG

 

daw6.JPG

 

daw7.JPG

 

daw8.JPG

 

daw9.JPG

 

Fot. Dawid Filipczak 



komentarze (0) | dodaj komentarz

Jubileusz 150 000 wejść - Wolność słowa, czyli: świento prawda, tys prawda i gówno prawda

czwartek, 01 sierpnia 2013 12:15

 

Jubileusz

150 000 wejść

 

Wczoraj wieczorem licznik bloga „Strzelno moje miasto 3” wybił 150 000 wejść. Łącznie do wczoraj wszystkie trzy blogi z cyklu „Strzelno moje miasto” odwiedziło 277 200 czytelników. Jest to imponująca liczba, tym bardziej, że przekroczone zostało magiczne ćwierć miliona wejść. Średnio dziennie w okresie wakacyjnym „Strzelno3” odwiedza ok. 600 czytelników. Stare wpisy na pozostałych blogach odpowiednio 30-40 czytelników. Od początku istnienia bloga „Strzelno moje miasto” umieściłem ogółem 538 artykułów, pod którymi ukazały się 484 zatwierdzone komentarze. Powtórzę po raz wtóry, że w tworzeniu tegoż bloga, a szczególnie w urozmaicaniu go pięknymi zdjęciami pomaga mi wielu, zaś szczególnie Heliodor Ruciński, któremu w tym miejscu należy się hołd szczególny. Dziękuję wszystkim, którzy przesyłają zdjęcia, a szczególnie te archiwalne, dziś już zabytki dziedzictwa kulturowego szeroko pojętego Strzelna i pogranicza kujawsko-wielkopolskiego. Ponad ćwierć miliona wejść zobowiązuje. Zatem, jest to szczególna okazja, by podziękować stałym i tym przygodnym czytelnikom za odwiedziny i wczytywanie się w teksty zamieszczane na tej stronie.

 

jubmar1.JPG

 

Moi mili, serdecznie dziękuję za wytrwałość w mobilizowaniu mnie do ciągłego poszukiwania tematów, które przybliżają dorobek kulturowy naszego miasta i strzelnian rozproszonych po całym świecie. Gro tematów spoczywa w moich archiwach i czeka na opracowanie, a jest tego tyle, że nie wiem, czy jestem w stanie je wszystkie przybliżyć. Prosi się już historia współczesna do jej odkrywania, a jest tych tematów i nadal skrywanych tajemnic co niemiara… Ostatnie zawirowania i walki polityczne w szeroko pojętym powiecie czekają na wyjawienie tego wszystkiego, co jest przedmiotem układów i układzików, dążeń do utrzymania, a także przejęcia władzy. Jest to wszystko niezwykle intrygujące, ale by o tym pisać należy odczekać, by to coś, co nas dzisiaj intryguje dojrzało i zostało opisane bez żadnych niedomówień. Dziś opisując na gorąco jakieś wydarzenie mógłbym popełnić jakieś nadużycie, które wynikać mogłoby z braku tzw. oceny krytycznej. Pisząc na gorąco nie byłbym w stanie dotrzeć do wszystkich źródeł i bohaterów danego wydarzenia oraz wyrobić sobie niczym nie krępowanego poglądu na daną sytuację.

 

Wdzięczny, pozwalam sobie zamieścić dzisiaj artykuł, który przestrzega przed czytaniem wszystkiego i wierzeniem we wszystko, co niosą ze sobą media komercyjne. Oto i ten artykuł:       

 

Wolność słowa, czyli:

świento prawda, tys prawda

i gówno prawda

 

Swego czasu funkcjonowało w Polsce „Radio Wolność”, które głosiło, że misja Wolnej Europy trwa nadal, bo nadal są miejsca, gdzie wolne słowa są towarem deficytowym. Czy coś zmieniło się od tamtego czasu? Zarówno ja, jak i kilku moich przyjaciół uważa, że po prawdzie owa wolność słowa to mit, i że slogan ten można potrzaskać o kant… A przecież pamiętamy wszyscy pierwszą pielgrzymkę Jana Pawła II i rodzący się cud wolności. Przecież tak nie miało być jak jest, tak uczynili ci, którzy zawłaszczyli sobie ową legendarną wolność. Szczyt piramidy wolnościowej zajęły media, które z wolnych stały się wyrocznią co wolno, a czego nie wolno, itd., itp.

 

Pierwsza pielgrzymka Jana Pawła II do ojczyzny podźwignęła całe społeczeństwo z kolan, uświadomiła ludziom, że będąc razem stanowią siłę. Ukazała też słabość władzy – powiedział tak swego czasu bp Alojzy Orszulik. My, dzisiaj cały czas wyobrażamy sobie wolność w kontekście tego wszystkiego co działo się przed 1989 r. Po wielokroć zachwalany jest dzień dzisiejszy w oparciu o porównanie go do czasów zniewolenia. Uważam, że czas z tym skończyć. Minęło prawie ćwierć wieku od początków wymarzonej wolności - mamy to co mamy - zatem oprzyjmy się o standardy wolności a nie o krzykliwe: -a co, nie macie wolności, nie możecie mówić wszystkiego, co wam ślina na język przyniesie?

 

A no nie mamy tej wymarzonej wolności, szczególnie wolności słowa. Bo owa wymarzona wolność to nic innego, jak głoszenie prawdy, li tylko prawdy, a nie tego, co ślina niesie. Częstokroć dyskutując w kręgach koleżeńskich poruszamy temat prawdy i zastanawiamy się dlaczego prawda nie została zdefiniowana na sposób matematyczny, tak jak: 2 + 2 = 4? Dlaczego wokół prawdy kręci się tak dużo pojęć filozoficznych łącznie z ową przysłowiową filozofią góralską i Tischnerowskim pojęciem prawdy, według której są trzy prawdy, a mianowicie: świento prawda, tys prawda i gówno prawda? Jak powiedziałem kręci się, a nie definiuje pojęcia prawdy. Jeden z moich przyjaciół powiedział, że tak trudne do zdefiniowania pojęcie prawdy to Boski wymysł. To Najwyższemu chodziło o to, by człowiek nigdy nie poznał prawdy.

 

Zatem wyrażając opinie, swoje zdania o postępowaniach lub czynach osób drugich, czy możemy korzystać z wolności słowa? A no spróbujmy na ten przykład powiedzieć prawdę prosto w oczy swoim przełożonym, że mało, wręcz nędznie zarabiamy, że pracujemy w warunkach przypominających - tym starszym – czasy późnego Gierka, że jesteśmy traktowani, jak poddani, a nie jak partnerzy, itd., itp. Spróbujmy zwrócić uwagę, że firma źle pracuje, że postępowanie przełożonych prowadzi do ruiny, że po prosu takiego życia mamy dosyć i że będziemy dochodzić swego nawet strajkując.

 

Co wówczas się stanie? Po prostu, ci na górze skorzystają z filozofii góralskiej i za ks. Tischnerem odpowiedzą: świento prawda, tys prawda i gówno prawda!!! Zaś następnego dnia oświadczą, że za stan jaki istnieje w firmie ty odpowiadasz i to ty do niego doprowadziłeś. Poproszą zaprzyjaźnione media, by odpowiednio cię przedstawiły ubierając w przeróżne szmatki, a następnie usuną z szeregów – jeśli się w nich znajdujesz i wykluczą ze „wspólnoty”.

 

Zatem, jak to jest z tą prawdą i wolnością słowa?

 

Marian Przybylski       



komentarze (1) | dodaj komentarz

Z albumu prezesa

sobota, 27 lipca 2013 20:25

 

Z albumu prezesa

 

W ubiegłym roku państwo Rymaszewscy skatalogowali kilkadziesiąt zdjęć z albumu rodzinnego prezesa Związku Kombatantów RP i Byłych Więźniów Politycznych pana Gwidona Trzeckiego. Ród to znany w Strzelnie i wielce zasłużony na niwie narodowej i patriotycznej. Wielu członków tej rodziny było członkami strzeleńskiego "Sokoła". Z tych zdjęć trzy - choć jest ich więcej - nawiązują do tradycji sokolich. Dziś w ten upalny dzień, już pod sam wieczór zamieszczam sokołów spod znaków strzeleńskiego Towarzystwa Gimnastycznego "Sokół".

 

gtsokół1.jpg

Poczet flagowy strzeleńskiego "Sokoła" - lata 30-te XX w.  Od lewej Klemens Trzecki, Jan Jankowski, Antoni Wachulski, NN, Józef Janiszewski. 

 

gtsokół2.jpg

 

Podczas wizyty gen. Józefa Hallera w Strzelnie w 1937 r. Maszerują od lewej: Grześkowiak, Szydzik i Klemens Trzecki.

 

gtsopkół3.jpg

Oddział strzeleńskiego "Sokoła" ok. 1938 r. Od lewej NN, Hoffman, dr. Alfred Fiebig, Mieczysław Bargieł, Klemens Trzecki, NN.

 

 

 

 



komentarze (0) | dodaj komentarz

Ks. prałat dr Bronisław Michalski

czwartek, 25 lipca 2013 20:47

 

Ksiądz prałat

dr Bronisław Michalski

 

ks. B.Michalski.jpg

 

W poniedziałek 22 lipca 2013 roku o godz. 16:00 dzwony prastarej romańskiej bazyliki trzemeszeńskiej p.w. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny obwieściły smutną nowinę: w godzinach popołudniowych, zmarł w wieku 72 lat, ksiądz prałat dr Bronisław Michalski – dziekan trzemeszeński i proboszcz trzemeszeńskiej parafii pw. Wniebowzięcia NMP od 1982 do 2011 roku. Był jednym z najbardziej rozpoznawalnych mieszkańców pogranicza wielkopolsko-kujawskiego w ciężkich latach przemian ustrojowych, który bez reszty oddał się służbie bliźniemu i to na wielu płaszczyznach działalności społeczno-kulturalnej. Był autentycznym Wielkopolaninem, po wielkopolsku zaangażowanym w niesieniu kaganka oświaty pod ową przysłowiową strzechę, któremu szata duchowna pomagała otwierać najbardziej zaryglowane wrota.

 

Z oficjalnego komunikatu dowiadujemy się, że pogrzeb śp. ks. prałata dra Bronisława Michalskiego odbędzie się w najbliższy piątek, o godzinie 11:00 na cmentarzu parafialnym w Trzemesznie. Dzień wcześniej w czwartek, o godzinie 19:00 nastąpi wprowadzenie ciała do bazyliki trzemeszeńskiej oraz odprawione zostaną nieszpory.

 

Ks. Bronisława poznałem za pośrednictwem ks. kan. Alojzego Święciochowskiego, proboszcza i dziekana strzeleńskiego. Było to w połowie lat osiemdziesiątych, minionego stulecia. Wówczas, w poszukiwaniu deficytowych materiałów budowlanych, jeżdżąc po kraju kilkakrotnie odwiedziliśmy trzemeszeńskiego proboszcza. Nasze kontakty stały się częstsze w drugiej połowie lat dziewięćdziesiątych, kiedy oboje zasiadaliśmy w Zarządzie Głównym Towarzystwa Czytelni Ludowych. Później widzieliśmy się kilkakrotnie, m. in. w maju 2009 roku w Gębicach po uroczystej mszy św. inaugurującej obchody 10-lecia powiatu mogileńskiego oraz w marcu 2010 roku we Wrześni po pogrzebie ks. kan. Alojzego Święciochowskiego. Wcześniej po wielokroć spotykaliśmy się u ks. Alojzego i to zarówno gdy proboszczował w Strzelnie, jaki później w Dalkach-Gnieźnie.

 

Bronisław Michalski urodził się 2 września 1940 roku w Pomarzankach w ówczesnym powiecie poznańskim (obecnie gm. Skoki w powiecie wągrowieckim) jako dziesiąte dziecko Michała i Katarzyny z Nowaków. W latach 1947 – 1954 uczęszczał do Szkoły Podstawowej w Węglewie (obecnie gm. Pobiedziska w powiecie poznańskim). Od 1954 – 1958 roku kontynuował naukę w VI Liceum im. Ignacego Paderewskiego w Poznaniu.

Po zdaniu egzaminów dojrzałości w 1958 roku rozpoczął studia w Wyższym Seminarium Duchownym w Gnieźnie. W październiku 1961 roku został zmuszony do przerwania nauki i jako kleryk powołany do wojska. Służył w Jednostce Wojskowej w Gubinie. Po odbyciu dwuletniej służby powrócił do seminarium i dalej kontynuował naukę.

 

Dnia 6 czerwca 1965 r. w Bazylice Prymasowskiej w Gnieźnie przyjął z rąk kardynała Stefana Wyszyńskiego święcenia kapłańskie. Razem z nim święcenia przyjęli jego koledzy, m. in.: ks. Jerzy Stefański, późniejszy profesor, pierwszy polski liturgista pełniący funkcję konsultora watykańskiej Kongregacji Kultu Bożego, silnie zaangażowany w przygotowanie wszystkich pielgrzymek Jana Pawła II do Ojczyzny; ks. Romuald Biniak, późniejszy prałat, proboszcz parafii pw. Świętych Braci Męczenników w Bydgoszczy i kustosz Sanktuarium Nowych Męczenników w Bydgoszczy.  Zaraz po święceniach rozpoczął pracę kapłańską, jako wikariusz w parafii farnej we Wrześni. Tu spotkał się z ówczesnym wikariuszem wrzesińskim ks. Alojzym Święciechowskim, późniejszym przyjacielem wspólnych działań społecznikowskich.

 

W 1966 roku dekretem ks. Prymasa Kardynała Stefana Wyszyńskiego został skierowany na specjalistyczne studia katolickiej nauki społecznej i socjologii na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Studia ukończył w 1972 roku dysertacją doktorską Moralne i społeczne granice współzarządzania przedsiębiorstwami przemysłowymi. Zaraz po studiach otrzymał skierowanie do pracy w Wydziale Duszpasterskim, gdzie pracował do 1982 roku. W tym też roku objął parafię pw. Wniebowzięcia NMP w Trzemesznie. Zostając proboszczem trzemeszeńskim, a jednocześnie dziekanem Dekanatu Trzemeszeńskiego, ks. Bronisław Michalski trafił na czas stanu wojennego, a w latach następnych - upadającego peerelu. Potężna bazylika wymagała remontu, a co za tym idzie ogromnego kapitału na zrealizowanie tego dzieła. Małymi krokami ciągle coś naprawiani i remontowano.

 

W 1985 roku, za staraniem ks. dra Bronisława Michalskiego wydzielono nową parafię w Trzemżalu. Przez 10 lat pozostawała ona w unii personalnej z parafią macierzystą w Trzemesznie. Kościół w Trzemżalu poświęcił w 1995 r. ks. arcybiskup Henryk Muszyński i od tego czasu tamtejsza parafia połączona jest unią personalną z parafią w Szydłowie.

 

Do niesienia posługi duszpasterskiej ks. proboszcz Bronisław Michalski miał stale trzech wikariuszy, a to ze względu na liczącą ok. 9,5 tysiąca dusz, parafię. W budynku plebani, tzw. opatówce, znajdował się również dom zgromadzenia Sióstr Służebniczek NMP. Siostry pomagały proboszczowi w prowadzeniu biura parafialnego, jak również zajmowały się wystrojem kościoła i stanem szt liturgicznych oraz prowadziły katechizację. W swych poczynaniach proboszcz wspierał działające przy kościele dwa chóry: seniorów pw. św. Cecylii i Młodzieżowy Chór Parafialny. Patronował rodzinie Radia „Maryja”, Stowarzyszeniu Rodzin Katolickich, Stowarzyszeniu Apostolstwa Dobrej Śmierci, Żywemu Różańcowi Niewiast i Drodze Neokatechumenalnej. Parafia, której przewodził prowadziła ożywioną działalność charytatywną. Przez całe lata wspierała ludzi znajdujących się w trudnej sytuacji materialnej. Dla wzmocnienia tej działalności w 2000 roku powstał parafialny zespół „Caritas”. W tym też roku mianowany został Prałatem Jego Świątobliwości.

 

Po 1989 r. powstało przy parafii Koło Towarzystwa Czytelni Ludowych, którego pierwsi członkowie rekrutowali się z absolwentów Prymasowskiego Uniwersytetu Ludowego w Strzelnie. To na tym uniwersytecie ks. dr Bronisław Michalski był wykładowcą i współtwórcą programu nauczania. Był jednym z odtwórców zlikwidowanego w 1950 r. przez władze komunistyczne Towarzystwa Czytelni Ludowych, silnie wspierając jego pierwszego dyrektora ks. kan. Alojzego Święciochowskiego. Od samego początku pełnił w Zarządzie TCL funkcję sekretarza. Był gorącym orędownikiem zwrotu siedziby TCL, która mieściła się w Gnieźnie-Dalkach, co udało się dokonać w 1995 roku.

 

Ks. dr Bronisław Michalski przez cały ten czas, bez reszty, oddawał się dziełu renowacji, m.in. na początku lat dziewięćdziesiątych odnowiono polichromię wnętrza bazyliki. Prowadzono badania archeologiczno-architektoniczne pod patronatem Uniwersytetu im. Mikołaja Kopernika w Toruniu. W 1996 roku ufundowano i poświęcono w bazylice tablicę pamiątkową poświęconą ks. kanonikowi Józefowi Sarniewiczowi, proboszczowi trzemeszeńskiemu. W 1998 roku zawieszono trzy dzwony na nowej konstrukcji dzwonnicy z napędem elektrycznym. W 1999 roku podjęto prace przy odnowieniu elewacji świątyni i podziemiach kościoła oddano do użytku wystawkę historyczną. W 2000 roku odbyły się pod przewodnictwem ks. arcybiskupa Henryka Muszyńskiego w bazylice trzemeszeńskiej uroczystości „Trzemeszno Świętemu Wojciechowi”. Trwałą pamiątką po tym wydarzeniu jest wmurowana w południową ścianę świątyni tablica pamiątkowa z herbem miasta.

 

W 2008 r. patronował fundacji i odsłonięciu tablicy pamiątkowej poświęconej Synowi Ziemi Trzemeszeńskiej Hipolitowi Cegielskiemu, która zawisła na murach Zespołu Szkół Ponadgimnazjalnych w Trzemesznie. Również w tym roku współorganizował z Wielkopolską Okręgową Izbą Inżynierów Budownictwa sympozjum  nt.: „Rewitalizacja silnie zawilgoconych murów zabytkowych budynków barokowych i starszych, poprzez osuszanie przyległego gruntu opaską drenarską i ekologiczne ogrzewanie posadzkowe, na przykładzie 1000-letniej bazyliki pw. WNMP w Trzemesznie”. W roku następnym znalazł się w gronie współfundatorów pomnika Hipolita Cegielskiego wystawionego w Poznaniu na Placu Wiosny Ludów.

 

W listopadzie 2010 roku otrzymał tytuł Honorowego Obywatela Trzemeszna. Szczycił się Honorową Odznaką Sybiraka. 6 stycznia 2011 r. odbyło się pożegnanie ks. Bronisława Michalskiego. Od tego momentu przeszedł na emeryturę, zamieszkując nadal w Trzemesznie, w domku przy plebanii jako ksiądz rezydent. W ciągu 29 lat sprawowania posługi kapłańskiej jako proboszcz trzemeszeński zrealizował wiele dzieł w zakresie remontu i renowacji bazyliki oraz obiektów towarzyszących, jak chociażby alumnat. Wypada wspomnieć również o wybudowaniu kaplicy pogrzebowej i utwardzeniu terenów przy bazylice; powiększeniu granic cmentarza i utwardzeniu alei głównej oraz szczególnym dziele odbudowy Pomnika Powstańców Wielkopolskich na cmentarzu z okazji 90. rocznicy wybuchu powstania. Dużo wysiłku i działań ks. proboszcz wniósł w pozyskiwania funduszy na odwadnianie, termoizolację i remont dachów oraz wymianę okien w bazylice. Pogarszający się stan zdrowia księdza prałata przewał dalsze zarządzanie parafią. Kilkukrotne hospitalizacje i okresowe zapaści na zdrowiu spowodowały, iż podjął decyzję i rezygnację ze stanowiska, a później również z rezydencji w Trzemesznie, przenosząc się do Domu Seniora dla Księży w Gnieźnie, przy którego budowie onegdaj był silnie zaangażowanym.

 

Ks. prałat był wielkim kibicem sportowym oraz prawdziwym przyjacielem niejednego znakomitego sportowca. Kiedy w latach 90. XX wieku ziemię mogileńską odwiedzali w ramach „Krakowskich Prezentacji”, artyści, literaci i naukowcy z Krakowa oraz z zaprzyjaźnionych ośrodków kulturalnych i akademickich, zawsze odwiedzali Trzemeszno i księdza Bronisława w jego gościnnej „opatówce”. Sprzyjała tej wymianie artystyczno-naukowej jego ogromna wiedza i elokwencja. Sam był autorem wielu artykułów i opracowań, jak chociażby wydana drukiem w 1994 roku publikacja Hierarchia kościelna a myśli i czyn społeczny w Wielkopolsce (1930-1914). Każda ważniejsza delegacja nie omieszkała odwiedzić kapłana. Kiedy wspominano byłego proboszcza, podkreślano, że posiadał on dar głoszenia pięknych kazań z przytaczaniem wierszy poetów. Ksiądz prałat potrafił zatrzymać się i porozmawiać z każdym. Pocieszał po chrześcijańsku. Przychodził często z pomocą, pozyskując leki zagraniczne z kurii i sam niosąc je choremu – pocieszał go. Uczestniczył aktywnie w życiu lokalnym społeczeństwa, w organizacjach i stowarzyszeniach pozarządowych, jak również w szkołach. Mówił, że jego rolą jest „by pomagać i łączyć, a nie przeszkadzać” i to w umiejętny sposób realizował. Przez 29 lat pobytu wpisał się bardzo mocno w życie codziennie naszego miasteczka i dekanatu.

 

Wieczny odpoczynek racz mu dać Panie…

 

Marian Przybylski

 



komentarze (3) | dodaj komentarz

środa, 23 kwietnia 2014

Licznik odwiedzin:  443 536  

Kalendarz

« kwiecień »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
282930    

O moim bloogu

Z dziejów oraz teraźniejszości Strzelna, a także pogranicza kujawsko-wielkopolskiego i o wszystkim, co dotyka mojej małej ojczyzny.

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 443536
Wpisy
  • liczba: 526
  • komentarze: 506
Galerie
  • liczba zdjęć: 0
  • komentarze: 0
Punkty konkursowe: 0
Bloog istnieje od: 1262 dni

Lubię to

Witam serdecznie na blogu Strzelno moje miasto 3. Nazywam się Marian Przybylski 14 sierpnia 2012 r. strzeli mi 60 lat. Z wykształcenia jestem rolnikiem, z drugiej profesji urzędnikiem samorządowym, z zamiłowania regionalistą, genealogiem i miłośnikiem swego miasta. Tutaj znajdziecie Państwo kontynuację mych dwóch pierwszych blogów o tym samym tytule, różniących się tylko cyframi. Czytając, poznacie dzieje Strzelna i pogranicza kujawsko-wielkopolskiego, dzień dzisiejszy, a także nieco polityki, od której choćby się chciało, to nie idzie uwolnić się. Jestem prezesem Towarzystwa Miłośników Miasta Strzelna, członkiem Wielkopolskiego Towarzystwa Genealogicznego "Gniazdo" oraz członkiem Towarzystwa Przyjaciół Muzeum Ziemi Mogileńskiej. Kocham moje miasto, dlatego też ze wszech miar pragnę jego dobra. Napisałem kilka książek o regionie o tematyce historycznej. Nadal piszę, również artykuły do prasy regionalnej, roczników genealogicznych i na strony internetowe. Często podpisuję się pseudonimem Słowianin. Jeszcze raz zapraszam do lektury bloga i wszystkich moich publikacji.

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl