Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 181 771 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

http://m.ocdn.eu/_m/a3992a170cf5052a6c49537b0a8cdc07,0,1.gif

Kategorie

Apel o pomoc dla chorego dziecka!!!

poniedziałek, 12 stycznia 2015 20:50

Fot. H. Ruciński - strzeleński dzwon św. Pawła i św. Trójcy

Dzwonśw.Pawła.JPG

 

Dzwony prócz zwoływania ludu do kościoła, służą dla tych, którzy w nim się znajdować nie mogą, na znak łączenia uczuć i serc dla uwielbienia Boga z tymi, którzy tam są obecni. Również wzywają na ratunek, kiedy ktoś potrzebuje pomocy. Bijąc zdają się wołać: dobry człowieku pomóż tym, którzy takiej pomocy potrzebują.

 

Wczoraj strzelnianie pokazali, że potrafią pomagać

i zebrali na rzecz WOŚP ponad 28 tysięcy złotych.

 

Dzisiaj zwracam się do wszystkich czytelników bloga:

pomóżcie dziecku,

bardzo ale to bardzo proszę!

 

Apel

Potrzebna jest krew dla dziecka chorego na białaczkę. Potrzebna jest krew grupy "B Rh -". To bardzo rzadka grupa, dlatego trzeba dotrzeć do wielu osób posiadających taką krew.

 

Bardzo proszę o pomoc!

Marzena Czyż

telefon 515 250 700

 

Proszę, prześlijcie dalej powiadomienie, proszę pomóżcie!

Pamiętaj, że Twoja krew może uratować życie!

 

 



komentarze (2) | dodaj komentarz

Strzelno 2015 - WOŚP

niedziela, 11 stycznia 2015 17:23

 

 33-fin.jpg33-fin.jpg

 

Strzelno 2015

WOŚP

 

Pomimo fatalnej, bardzo wietrznej pogody młodzież strzeleńska wyszła w miasto i od wczesnych godzin rannych rozpoczęła zbiórkę pieniędzy na rzecz Fundacji WOŚP. W tym roku pieniądze zbierane są na rzecz podtrzymania wysokich standardów leczenia dzieci na oddziałach pediatrycznych i onkologicznych oraz dla godnej opieki medycznej seniorów. I ten 23. rok kwestowania sprawi, że wiele szpitali oraz oddziałów dziecięcych i geriatrycznych zostanie wzbogacona o sprzęt, na który dotychczas nie mogli sobie pozwolić.

 

Chwała za te działania, których efekty na co dzień są dostrzegalne. Od samego początku grania strzelnian i nasz Szpital Powiatu Mogileńskiego Filia im. Tytusa Chałubińskiego otrzymywał dary od WOŚP w postaci przeróżnego sprzętu medycznego. Pamiętam te pierwsze dary i te imponujące z ubiegłego roku.

 

 

Do Strzelna trafiły m.in.:

- w 1995 roku infuzyjna pompa strzykawkowa;

- w 2001 roku inkubator zamknięty do opieki podstawowej;

- w 2002 roku wkładki uszne, końcówki do sondy zewnętrznej;

- w 2003 urządzenie do przesiewowych badań słuchu metodą fotoemisji akustycznej;

- w 2005 roku gleukometr, pulsoksymetr, dwie pompy strzykawkowe, inkubator zamknięty;

- w 2006 roku: ssak elektryczny, łóżeczko niemowlęce, spirometr pediatryczny, ciśnieniomierz, inhalator, lampę do fototerapii;

- w 2010 roku: terminal do przesyłania danych, urządzenie do screeningowego badania słuchu OTOREAD;

- w 2014 roku: inkubator, stanowisko do resuscytacji noworodków, miernik bilirubiny, kardiomonitor, dwie lampy do fototerapii, lampa do naświetleń.

 

Łączna kwota zakupionego dla Strzelna sprzętu to: 234 654,02 zł. Zatem, jest to dar ogromny i porównywalny z zebraną kwotą przez strzelnian i sąsiadów z Jezior Wielkich. Ale nasze dzieci z całego powiatu mogileńskiego korzystają ze szpitali specjalistycznych i szpitali o wyższym stopniu organizacyjnym, gdzie również za o wiele większe kwoty WOŚP zakupiła sprzęt specjalistyczny, którego szpitale po prostu by nie miały. Z darowanego sprzętu korzystały nasze wnuczęta, a ostatnio najmłodsza Wikusia, w Poznaniu miała badany słuch aparatem z naklejonym serduszkiem WOŚP. Dziękujemy Wam Wszystkim za to co czynicie, za dobre serce i w ogóle za wszystko co ludzkie.

 

23-final_2.jpg

 

Z mojego doświadczenia wiem, że to wszystko, te pieniądze, ten sprzęt to zasługa ludzi młodych i bardzo młodych. Dzisiaj na ten przykład kwestuje dwoje naszych wnucząt: Nastusia z Gimnazjum z Oddziałami Dwujęzycznymi i Dawid ze Szkoły Podstawowej. Poszli w ślady dziadków i wujostwa. To nic, że wieje, to nic…

 

Byłem i jestem zwolennikiem niesienia dobra drugiemu człowiekowi i tak od lat czynimy z małżonką, która do niedawna zasiadała w Międzyszkolnym Sztabie WOŚP, zaś ja przed laty działałem w Sztabie przy Domu Kultury, u boku Piotra Lewandowskiego. Tak trzymać drodzy strzelnianie, podtrzymujmy tradycję naszych przodków, którzy na miarę ich czasów również nieśli pomoc bliźniemu.

 

Przy okazji proszę tylko o jedno, nie wprowadzajcie starsi konkurencyjności pośród wolontariuszami. Tego w dziejach dobroczynności nigdy nie było, by się ścigać. To nie są zawody sportowe. Nieważne, kto ile zebrał do swojej puszki, nie róbcie list rankingowych!!! W wymiarze uniwersalistycznym najważniejsza jest chęć niesienia pomocy - ten przysłowiowy wdowi grosz dany anonimowo i anonimowo przyniesiony. Rankingami wypaczamy idee wolontariatu.

 

23-finał.jpg

 

Emerytowani wolontariusze

Lidia i Marian Przybylscy

 



komentarze (5) | dodaj komentarz

Markowice i tajemniczy von Egan - cz.2

piątek, 09 stycznia 2015 21:49

 

Egan 1.jpg

 

Markowice

i tajemniczy von Egan - cz.2 

 

Kim był ów Jenö Edward Jakob Ernst von Egan-Krieger? Otóż z urodzenia był Austro-Węgrem. Jego rodzice z pochodzenia byli Irlandczykami i w XIX wieku osiedlili się na Węgrzech. Na świat przyszedł 10 lipca 1886 roku na zamku Bernstein w Burgenland (obecnie w Austrii), należącym do jego ojca Edwarda. Zmarł 22 lutego 1965 roku w Kolonii. Był niemieckim dowódcą i politykiem Niemieckiej Partii Ludowej (DNVP).

 

Jako 17-latek, po ukończeniu gimnazjum, w 1904 roku został przyjęty w poczet szlachty pruskiej. 10 marca 1904 roku, jako Fahnenjunker (podchorąży) rozpoczął szkolenie w Szwadronie Oficerskim w 1. Pułku Kadrowym Huzarów (Leib-Husaren Regiment Nr. 1). 18 października 1904 roku awansował na stopień chorążego. Jednocześnie został słuchaczem Królewskiej Szkoły Wojennej w Kassel (1904-1905). 18 sierpnia 1905 roku został podporucznikiem. Od 1 października 1910 roku do 30 września 1914 roku był słuchaczem Akademii Wojennej. 18 lutego 1913 roku został mianowany porucznikiem. Wkrótce, 27 listopada 1913 roku poślubił w Markowicach pod Strzelnem na Kujawach Annę Marię von Heydebreck.

 

Egan.jpg

9 czerwca 1914 roku, tuż przed Wielką Wojną. Zdjęcie zrobione po zawodach, które odbyły się pod Warszawą. W środku stoi porucznik von Egan-Krieger.

 

W trakcie szkolenia od 1 kwietnia do 31 lipca 1914 roku był doradcą w Departamencie Kolejnictwa Sztabu Generalnego. Od 1 sierpnia 1914 roku do 6 stycznia 1915 roku pełnił funkcję oficera pomocniczego inspektora w Sztabie Dowództwa II. Korpusu Armii. 24 grudnia 1914 roku został awansowany na stopień kapitana. Od 7 stycznia do 16 lipca 1915 roku pełnił funkcję Głównego Inspektora Zaopatrzenia w Sztabie Dowództwa II. Korpusu Armii. Po pół roku, od 17 lipca 1915 roku do 14 maja 1916 roku piastował funkcję oficera sztabowego wywiadu w Sztabie Generalnym IV. Korpusu Armii. Od 15 maja do 14 czerwca 1916 roku odbył szkolenie lotnicze, po którym został dowódcą 27. Polowego Batalionu Lotniczego. Od 14 sierpnia 1916 roku do 1 stycznia 1917 roku był oficerem sztabowym wywiadu w Sztabie Generalnym XIX. Korpusu Armii. Od 2 stycznia 1917 do 19 października 1917 szefem sztabu 2. Rezerwowej Dywizji Straży. Z kolei od 20 października 1917 roku do maja 1918 roku szefem sztabu 1. Dywizji Kawalerii. W tym samym czasie był szefem sztabu 77. Rezerwowej Dywizji i dyrektorem szkoleń dowódców artylerii i oficerów  sztabowych Frontu Wschodniego.

 

Egan w Gruzji 2.jpg

 

W 1918 roku wraz z Bavarian Reserve Jäger Bataillon 1. został wysłany do Gruzji, gdzie od maja do lipca był oficerem w Misji Wojskowej w Tbilisi. Następnie, od lipca do sierpnia sprawował szefostwo sztabu tejże Misji. Po powrocie do Niemiec został przydzielony do Naczelnego Dowództwa, lecz wkrótce, bo 6 września do 23 października 1918 roku został dowódcą Batalionu w 51. Dolnośląskim Pułku Piechoty (4. Niederschlsisches Infanterie-Regiment Nr. 51). Ciężko ranny na froncie zachodnim, przebywał w szpitalu polowym. Od 23 października 1918 roku do 7 stycznia 1920 roku posiadał przydział w 1. Pułku Kadrowym Husarii. 7 stycznia 1920 roku został mianowany majorem i emerytowanym od służby wojskowej. W międzyczasie poznał bliżej gen. Hansa von Seeckta. Uczestniczył w przygotowaniach do puczu Kappa-Lüttwitza w marcu 1920 roku. Pełnił przez kilka dni funkcję Podsekretarza Stanu w rządzie Kappa.

 

Egan w Gruzji1.jpg

 

Egan w Gruzji.jpg

Misja w Tbilisi. Pierwszy od lewej kapitan von Egan-Krieger.

 

Jednocześnie rozpoczął działalność na niwie politycznej w szeregach weteranów Stahlhelm-Kampfbund. Działał w Ludowej Partii Narodowej (DNVP) o podłożu konserwatywno-nacjonalistycznym. Związał się z potentatem prasowym Alfredem Hugenbergiem. W 1929 roku powierzono mu funkcję dyrektora generalnego Reichsausschusses für das Deutsche Volksbegehren, czyli Komitetu d/s Referendum forsowanego przez Hugenberga, Hitlera i Seldta. W latach 1933-1934 pełnił funkcję lotniczego adiutanta cesarza Wilhelma II Hohenzollerna, który przebywał na wygnaniu w duńskim Dornn.

 

Podczas Nocy Długich Noży został aresztowany przez Gestapo i osadzony razem z Konradem Adenauerem w więzieniu w Poczdamie. Po kilku dniach został wypuszczony i zrehabilitowany. Wkrótce został przydzielony do reaktywowanych przez Hitlera sił powietrznych – Luftwaffe. Od 1 listopada 1934 roku do 31 lipca 1936 roku piastował funkcję dyrektora Departamentu w Sztabie Generalnym Luftwaffe. Od 1 sierpnia 1936 roku do 14 listopada 1937 roku był szefem Wydziału Zaopatrzenia LE 1 w Ministerstwie Lotnictwa Rzeszy. W międzyczasie, 1 kwietnia 1937 roku awansowany został na stopień podpułkownika.

 

legion-condor.jpg

 

Od 15 listopada 1937 roku do 13 lipca 1938 roku znajdował się w składzie Legionu Condor. Brał udział w wojnie domowej w Hiszpanii, wspierając gen. Francisco Franco. Uczestniczył w Operacji „Rugia”. Po powrocie z Hiszpanii na powrót został szefem Wydziału Zaopatrzenia LE 1 w Ministerstwie Lotnictwa Rzeszy. Funkcję tę sprawował od 14 lipca do 31 lipca 1938 roku.

 

Od 1 sierpnia 1938 roku do 14 lipca 1939 roku był dowódcą 8 Dywizjonu i jednocześnie kwatermistrzem w VIII Pułku Lotniczego Luftwaffe. Uczestniczył w zajmowaniu Sudetów i przy tworzeniu Protektoratu Czech i Moraw. 1 kwietnia 1939 roku doczekał się kolejnego awansu na stopień pułkownika Luftwaffe. Tuż przed wybuchem II wojny światowej, 15 lipca 1939 roku do 5 października 1939 roku był kwatermistrzem w Luftgau-Komando III w Berlinie. To wówczas zorganizował desant, którego zadaniem miała być ochrona majętności ziemskiej w Markowicach i zabezpieczenie go przed zniszczeniami. Efekt tego działania był tragiczny. Desant został wybity, zaś pałac rodzinny spalony, o czym pisałem w części I niniejszej opowieści.

 

 gen. Egan1.jpg

Gen. Luftwaffe Jenö Edward Jakob Ernst von Egan-Krieger

 

Z części sztabu tej jednostki 3 października 1939 roku utworzono Generalkommando I. Flakkorps – I. Korpus Artylerii Przeciwlotniczej, do którego przeszedł na stanowisko kwatermistrza. 1 listopada 1940 roku został mianowany na pierwszy stopień generalski, generała-majora (generała brygady). Pełnił wówczas funkcję kwatermistrza w dowództwie obrony przeciwlotniczej w Berlinie. Od 20 listopada 1941 roku do 6 kwietnia 1942 roku pracował w Ministerstwie Lotnictwa Rzeszy na stanowisku oficera do specjalnych  poruczeń. Był również inspektorem woskowym  w Poczdamie i Magdeburgu. 1 grudnia 1942 roku mianowany został na wyższy stopień generalski, generała-porucznika (generała dywizji). 

 

9 grudnia 1943 roku został Führerreserve (oficerem rezerwy) oczekującym na nowe stanowisko. Było to równoznaczne z przejściem na emeryturę. Od 8 stycznia do 3  września 1944 roku był komisarzem na obszar północny – Ryga-Petersburg, a później całej Wielkiej Rzeszy Niemieckiej i terenów okupowanych.

 

30 września 1944 roku wycofał się z czynnej służby wojskowej i przeszedł na emeryturę. Po wojnie w latach 1945-1947 był przetrzymywany przez amerykańskie władze wojskowe. Od 1948 roku zaangażował się w działalność charytatywną jako rycerz w randze kapitana w Zakonie Świętego Jana – zakonie joannitów. Tym samym kontynuował chlubne w tym względzie tradycje rodzinne Wilamowitz-Moellendorffów i Heydebrecków. Zakon był świeckim, protestanckim stowarzyszeniem charytatywnym, zrzeszającym przedstawicieli szlacheckich rodów pruskich. Do najważniejszych form działalności należało zakładanie szpitali i opieka nad nimi. Zmarł 22 lutego 1965 roku w Kolonii.

 

Jenö Edward Jakob Ernst von Egan-Krieger za udział w I wojnie światowej odznaczony został Krzyżem Żelaznym I i II klasy, Krzyżem Honorowym Wojny Światowej. Później Medalem Sił Zbrojnych (Wehrmachtu) IV i II klasy, Hiszpańskim Medalem Kampanii, Krzyżem Hiszpanii, Medalem Pamiątkowym 1 października 1938 – za zajęcie Sudetów.

 

Mniemam, że ta opowieść dopełni naszą bogatą wiedzę o Markowicach i niemieckich właścicielach tutejszych dóbr, którzy według relacji ich współczesnych byli bardzo dobrze postrzegani przez miejscową ludność i ówczesne władze. Tylko zbieg okoliczności i związane z nim tragiczne wydarzenia pozostawiły na dobrych stosunkach panujących pomiędzy Polakami i Niemcami głęboką, acz zabliźnioną ranę.

 

W opracowaniu tegoż materiału korzystałem z licznych źródeł niemiecko- i angielskojęzycznych, które udostępnię w wydaniu papierowym tegoż artykułu.

 

Marian Przybylski    



komentarze (0) | dodaj komentarz

Markowice i tajemniczy von Egan - cz. 1

środa, 07 stycznia 2015 22:55

 

vonegan1.jpg

 

Markowice

i tajemniczy von Egan - cz. 1

 

Działo się to przed wieloma laty. Zbierałem materiały i informacje do dziejów Markowic. Wówczas nie nosiłem się jeszcze z napisaniem książki, ale jako regionalista dzięki źródłom historycznym chciałem dowiedzieć się wszystkiego o Strzelnie i okolicach, o pograniczu kujawsko-wielkopolskim. Spośród wielu informacji jedna szczególnie mnie zainteresowała, a mianowicie ta o krwawych wydarzeniach markowickich z dnia 8 września 1939 roku. Dość rozpowszechniona była informacja o walkach pomiędzy Polakami a żołnierzami niemieckimi w obrębie  zabudowań majątku ziemskiego, należącego do niemieckiej rodziny von Haydebrecków, wcześniej Wilamowitz-Moellendorffów. Szczególnie intrygowało mnie pytanie, skąd i dlaczego na terenach jeszcze wolnych, w Markowicach, znaleźli się żołnierze niemieccy?

 

Wiadomo, że w pobliżu nie przebiegała żadna linia frontu i 8 września Niemcy zajmowali Inowrocław, wchodząc doń od północy. Jak określają źródła niemieckie, a także relacje świadków patrol żołnierzy Wehrmachtu w liczbie 5-6, a niektóre źródła mówią o 10 żołnierzach, do Markowic nadjechał od strony Górek. Źródła niemieckie mówią o patrolu zmotoryzowanym, zaś relacje miejscowe o patrolu rowerowym, a nawet o tym, że był to desant spadochronowy. Żołnierze zajęli zabudowania folwarczne i pałac Haydebrecków. Wkrótce doszło do walk pomiędzy uciekinierami z północy, miejscową ludnością a patrolem niemieckim. Kilku żołnierzy zostało zabitych reszta wyparta w kierunku Górek.

 

W międzyczasie do Markowic dotarł ze Strzelna oddział żołnierzy polskich. Ci dokonali całkowitej likwidacji patrolu, zabijając przy tym tutejszych Niemców. Zabitych pochowano na cmentarzu ewangelickim w Gaju Wymysłowickim. Jak podają źródła niemieckie (Polnischer Völkermord an Volksdeutschen im September 1939 in der ehemaligen preussischen Provinz Posen – inclusive Vorgeschichte), w 1942 roku żołnierzy Wehrmachtu ekshumowano i pochowano w kwaterze wojskowej na cmentarzu ewangelickim w Inowrocławiu.

 

Wracając do pytania, skąd i dlaczego, na terenach jeszcze wolnych, w Markowicach, znaleźli się żołnierze niemieccy? - dotarłem do informacji wyjaśniającej poniekąd tę sytuację, a związaną z postacią von Egana, zapisanego w kronikach klasztornych w formie von Egan-Krieger. Pisząc przed laty książkę o Markowicach niewiele udało mi się ustalić o tej postaci. Nie powiązałem jej z właścicielami Markowic, zaś z zapisków klasztornych wysnułem, że był on zarządcą, administratorem majątku Haydebrecków i sołtysem (wójtem) wsi Markowice.

 

vonegan2.jpg

Wygląd pałacu przed spaleniem...

 

Dalsze poszukiwania (już po wydaniu książki Markowice z dziejów Sanktuarium i wsi) naprowadziły mnie na źródło mówiące o genealogi Haydebrecków, w której trafiłem na nazwisko von Egan-Krieger. Tą początkowo tajemniczą postacią okazał się Jenö Edward Jakob Ernst von Egan-Krieger, mąż najstarszej córki Haydebrecków z Markowic, Anny Marii Josephiny Ulriki, późnieszy generał Luftwaffe. Przypomnę, że rodzicami Anny Marii byli Claus Hennig Ferdynand von Haydebreck i Hildegarda von Wilamowitz-Moellendorff. Hildegarda była córką Hugona, landrata inowrocławskiego i prezesa Prowincji Poznańskiej, pana na Markowicach, Żernikach, Lipiach i Kobylnikach.

 

Po śmierci Hugona Markowice z przyległościami dostały się Hildegardzie i jej mężowi Clausowi. Po śmierci Clausa, która nastąpiła w 1935 roku majętnością zarządzała sama Hildegarda. Jako, że Haydebreckowie nie mieli syna, a trzy córki, najstarszej Annie Marii przypadało prawo dziedziczenia Markowic z przyległościami. Jej mąż Jenö robił w tym czasie karierę wojskową i małżonkowie mieszkali w Berlinie, zatem nie byli zainteresowani gospodarzeniem na ziemi, tym bardziej, że Jenö nie posiadał obywatelstwa polskiego. Takie obywatelstwo posiadał wnuk Hildegardy Jochen von Egan-Krieger i to on został prawnym spadkobiercą.

 

Kiedy wybuchła II wojna światowa, wiedząca o jej nadejściu Hildegarda Haydebreck wraz z spadkobiercą fortuny Jochenem von Egan-Krieger kilka dni wcześniej opuścili Markowice i schronili się w Gdańsku. Kiedy Niemcy zbliżyli się do Inowrocławia, pełen obawy o los pozostawionej na łasce losu majętności, zięć Hildegardy von Egan-Krieger, piastujący od 15 lipca 1939 roku w randze pułkownika Luftwaffe funkcję kwatermistrza w Luftgau-Komando III w Berlinie, zapewne postarał się o zabezpieczenie rodzinnej majętności kierując do niej kilkuosobowy oddział desantowy. Niestety, ów patrol został zlikwidowany i niewątpliwie wynikłe z nim walk pociągnęły szereg tragicznych zdarzeń: rozstrzelanie miejscowych obywateli pochodzenia niemieckiego i spalenie pałacu z bezcennymi dla dziejów tej miejscowości zbiorami rodziny von Wilamowitz-Moellendorff i von Haydebrecków.

 

vonegan3.jpg

Rządcówka, w której we wrześniu 1939 roku zamieszkali niemieccy właściciele majętności  

 

Po ustaniu działań wojennych powrócił do Markowic Jochen von Egan-Krieger wraz z babcią Hildegardą von Heydebreck. Zamieszkali w ocalałym z pożaru sąsiadującym z pałacem okazałym budynku dyrektora dóbr (rządówce - po wojnie znajdowało się w niej przedszkole). Miał on wówczas występować w mundurze. Blisko rok później w czerwcu 1940 roku Jochen został powołany do wojska, niestety zginął w Rosji w 1944 roku, a majątek pozostawał nadal we władaniu Hildegardy. Uciekła ona późną jesienią 1944 roku do Magdeburga i zmarła nieco później 17 listopada 1947 roku w Blankenburgu koło Harz.

 

W opowiadaniach wielu mieszkańców, którzy przeżyli wydarzenia markowickie i przez okres okupacji mieszkali we wsi często pojawiały się opowieści o wizytach niemieckiego pułkownika, a nawet generała, który przylatywał do Markowic samolotem wojskowym. Opowieści tych słuchałem w latach 70. minionego stulecia z niedowierzaniem – skąd w Markowicach generał? Jak się po czasie okazuje, były to jednak prawdziwe opowieści. Owym pułkownikiem, a później generałem był zięć dziedziczki Hildegardy, Jenö…

 

CDN

 

Marian Przybylski 



komentarze (2) | dodaj komentarz

Nasze wnusie

wtorek, 06 stycznia 2015 21:22

 

prybmar.jpg

 

Nasze wnusie

 

Dzisiaj mamy Trzech Króli i choć do końca tego świątecznego dnia pozostały trzy godziny, to nie uważam, że już po święcie. Jeszcze tak niedawno dzień ten był roboczym i wielu z nas po przyjściu z pracy i zjedzeniu obiadu udawało się do kościoła na wieczorną mszę, by po Bożemu przeżyć święto.

 

Z Zosią

_DSC5966.JPG

 

_DSC5970.JPG

Tak było w Wigilię

 

Byliśmy z małżonką na 10:00 na Sumie. Pod koniec mszy św. ks. proboszcz poświęcił kredę i kadzidło, które zabraliśmy do domostw. Wracając wstąpiliśmy do Zosieńki, naszej 9-miesięcznej wnusi. Nabawiliśmy się z maleństwem niesamowicie. Zosia potrafi rozbawić największych smutniaków, jest tak radosna i pełna werwy. My dziadkowie dzisiaj bardzo użyliśmy, nawet oglądaliśmy strzeleński orszak królewski, który właśnie przechodził przez Rynek. Byli w nim dwaj rzymscy rycerze na koniach, trzech króli z królewnami i wiele innych ucharakteryzowanych postaci. Zosia przebierańców widziała po raz pierwszy.

 

Wikusia

DSC_3915.jpg

 

DSC_3941.jpg

 

 

DSC_3908.jpg

 

DSC_3948.jpg

 

Wieczorem Asia przesłała zdjęcia naszej najmłodszej słodziutkiej wnusi Wikusi. Zatem i Nią dzisiaj się chwalimy, najmłodszą z siedmiorga naszych wnucząt. Wikusia pod koniec stycznia przyjedzie do Strzelna. Oj będzie się działo!

 

Marian Przybylski  

 



komentarze (0) | dodaj komentarz

niedziela, 7 lutego 2016

Licznik odwiedzin:  0  

Kalendarz

« luty »
pn wt śr cz pt sb nd
01020304050607
08091011121314
15161718192021
22232425262728
29      

O moim bloogu

Z dziejów oraz teraźniejszości Strzelna, a także pogranicza kujawsko-wielkopolskiego i o wszystkim, co dotyka mojej małej ojczyzny.

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Wpisy
  • liczba: 716
  • komentarze: 1131
Galerie
  • liczba zdjęć: 0
  • komentarze: 0
Punkty konkursowe: 0
Bloog istnieje od: 1917 dni

Lubię to

Witam serdecznie na blogu Strzelno moje miasto 3. Nazywam się Marian Przybylski 14 sierpnia 2012 r. strzeli mi 60 lat. Z wykształcenia jestem rolnikiem, z drugiej profesji urzędnikiem samorządowym, z zamiłowania regionalistą, genealogiem i miłośnikiem swego miasta. Tutaj znajdziecie Państwo kontynuację mych dwóch pierwszych blogów o tym samym tytule, różniących się tylko cyframi. Czytając, poznacie dzieje Strzelna i pogranicza kujawsko-wielkopolskiego, dzień dzisiejszy, a także nieco polityki, od której choćby się chciało, to nie idzie uwolnić się. Jestem prezesem Towarzystwa Miłośników Miasta Strzelna, członkiem Wielkopolskiego Towarzystwa Genealogicznego "Gniazdo" oraz członkiem Towarzystwa Przyjaciół Muzeum Ziemi Mogileńskiej. Kocham moje miasto, dlatego też ze wszech miar pragnę jego dobra. Napisałem kilka książek o regionie o tematyce historycznej. Nadal piszę, również artykuły do prasy regionalnej, roczników genealogicznych i na strony internetowe. Często podpisuję się pseudonimem Słowianin. Jeszcze raz zapraszam do lektury bloga i wszystkich moich publikacji.

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl